Wszystkich Świętych, 1 XI, 2015


Wszystkich Świętych, Cmentarz Rakowicki, 1 XI 2015

 

Wprowadzenie


Drodzy Bracia i Siostry!


Co roku, w wieczornej porze uroczystości Wszystkich Świętych i w przeddzień Wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych, czyli Dnia Zadusznego, gromadzimy się w tym szczególnym miejscu, aby się modlić za naszych drogich zmarłych, za tych, którzy nas wyprzedzili w drodze do wieczności. Sprawujemy Eucharystię, która uobecnia tajemnicę życia i męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. On żywy staje pośród nas. On do nas przemawia i budzi w naszych sercach nadzieję, bo tylko On ma słowa życia wiecznego. On dla nas, pielgrzymów, staje się Chlebem Żywym, by nam w drodze nie zabrakło sił.


Niech nas zjednoczy serdeczna modlitwa za wszystkich spoczywających na Cmentarzu Rakowickim, na naszych cmentarzach krakowskich oraz na niezliczonych cmentarzach w naszej Ojczyźnie i poza jej granicami. Niech nas ożywia wiara w zmartwychwstanie Jezusa i nasze zmartwychwstanie.


Przeprośmy miłosiernego Pana za wszystkie nasze niewierności i grzechy, byśmy mogli z czystym sercem złożyć Najświętszą Ofiarę.


 

Homilia


Bracia i Siostry!


1. Słowo Boże pomaga nam poznać i zrozumieć rzeczywistość, w której jesteśmy zanurzeni. Z jednej strony otacza nas widzialny świat, którego stanowimy cząstkę, w którym się rodzimy i umieramy. Ale ten świat nie zamyka horyzontu ludzkiej nadziei. Ten świat nie stanowi jedynej i ostatecznej odpowiedzi na najgłębsze pragnienie ludzkiego serca – na pragnienie nieśmiertelności. Na to pragnienie odpowiada  Bóg wszechmogący, Stwórca nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, jak wyznajemy w naszym chrześcijańskim Credo.


Właśnie o tej rzeczywistości niewidzialnej opowiada nam dzisiaj Księga Apokalipsy. Natchniony autor Księgi, św. Jan Apostoł, odsłania przed nami rzeczywistość nieba. Jego centrum, jego sercem jest zasiadający na tronie Bóg oraz Baranek, czyli Syn Boży – nasz  ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan. Ale Bóg nie jest sam w niebie, bo nie jest Samotnikiem. Bóg jest Miłością, dlatego swoim życiem i szczęściem zechciał się podzielić z człowiekiem. I dlatego przygotował nam wszystkim miejsce w niebie – w Bożym królestwie życia i miłości.


Św. Jan najpierw usłyszał liczbę stu czterdziestu czterech tysięcy opieczętowanych sług Boga, a potem ujrzał przed tronem Bożym „wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem” (Ap 7, 4. 9). Ta niezwykła wizja i symbolika mówi nam, że Bóg pragnie zbawić wszystkich ludzi, bo stworzył nie do śmierci, lecz do życia na wieki. Oto horyzont naszej chrześcijańskiej nadziei! Ufamy, że nasi bliscy zmarli są już w ręku miłosiernego Boga. Ufamy, ze również i my będziemy Go oglądać twarzą w twarz, i to przez całą wieczność. Warto ożywiać w naszych sercach tę nadzieję, zwłaszcza gdy przytłoczeni jesteśmy codziennymi trudami i troskami.

 

2. Tę nadzieję umacniają również słowa tego samego Apostoła Jana, tym razem zapisane w jego Pierwszym Liście. „Popatrzcie, jaka miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy. […] Obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest” (1 J 3, 1-2).


Jako dzieci Boże powołani jesteśmy do świętości. Mówi o tym wprost Apostoł, twierdząc, że kto pokłada w Bogu nadzieję, kto Mu powierza swój los, uświęca się, bo zbliża się do Boga, który jest święty. Stawać się świętym, to znaczy postawić Boga w centrum naszego życia i wszystkich naszych spraw, to znaczy budować na Nim swoją teraźniejszość i  przyszłość.  Stawać się świętym, to znaczy wsłuchiwać się w głos przemawiającego do nas na różne sposoby naszego Stwórcy i Pana, aby rozpoznać i pełnić Jego świętą wolę. Stawać się świętymi, to znaczy coraz bardziej kochać, bo to przecież miłość zbliża nas najbardziej do Boga, który jest miłością. Świętość nie jest dla wybranych. Świętość, czyli życie w Bogu i dla Boga, jest powołaniem każdego człowieka.

 

3. O drodze prowadzącej do świętości mówi nam dzisiejsza Ewangelia. To droga Błogosławieństw, które Jezus proklamował w Kazaniu na Górze, na początku swojej publicznej działalności. Boski Nauczyciel nazywa błogosławionymi, czyli szczęśliwymi ludzi, którzy w opinii świata takimi nie powinni być. Świat przecież ceni bogactwa materialne i niejednemu człowiekowi przesłaniają one wszystkie inne wartości. Tymczasem Jezus mówi: „Błogosławieni ubodzy w duchu” i zapewnia ich, że do nich należy królestwo Boże.

 

Człowiek ubogi w duchu nie pokłada nadziei w przemijających dobrach materialnych. One mają nam służyć, ale nie mogą stać się celem samym w sobie. Słusznie i dosadnie powiedział Papież Franciszek w jednej ze swych homilii, że brał już udział w wielu pogrzebach, ale jeszcze nigdy nie widział, by za trumną zmarłego jechał ciężarowy samochód z jego majątkiem… Nic z tego świata nie zabierzemy ze sobą, a raczej zabierzemy ze sobą to, co daliśmy z siebie. Zabierzemy ze sobą dobro, które czyniliśmy.


Człowiek ubogi w duchu nie czuje się samowystarczalnym wobec Boga, bo przecież nie zbawi się o własnych siłach. Potrzebujemy radykalnie pomocy Boga, aby ocalić nasz los. Te pomoc przyniósł nam Syn Boży, który dla nas i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba, stał się człowiekiem, umarł i powstał z martwych, abyśmy mieli życie, i mieli je w obfitości na całą wieczność.


Człowiek ubogi w duchu nie zamyka się w sobie. Zawdzięcza wszystko Bogu, więc otwarty jest zawsze na Boga, a miłość Boga prowadzi go do miłości bliźniego, do bycia miłosiernym, do budowania pokoju, do zaprowadzenia sprawiedliwości, i za to gotów jest cierpieć.

 

4. Człowiekiem żyjącym ewangelicznymi Błogosławieństwami był z pewnością Jan Paweł II. Towarzysząc mu z bliska przez dziesiątki lat, wielokrotnie już składałem świadectwo o życiu duchowym świętego Papieża, o jego wewnętrznej wolności w odniesieniu do dóbr materialnych, do których się nigdy nie przywiązywał. Jego bogactwem była modlitwa i służba. Spalał się dzień po dniu zarówno jako pasterz Kościoła Krakowskiego, jak i wtedy, gdy przyjął na siebie brzemię odpowiedzialności za Kościół powszechny. Jako człowiek Boży, jako człowiek czystego serca, jako człowiek pokoju stał się przewodnikiem na drogach wiary dla milionów chrześcijan na całym świecie.


Wspominamy św. Jana Pawła II, bo dziś przypada kolejna rocznica jego święceń kapłańskich, które przyjął 1 listopada 1946 roku. Wtedy rozpoczęła się jego służba Kościołowi. Wspominamy świętego Papieża na Cmentarzu Rakowickim, bo to przecież tutaj spoczywają jego najbliżsi, jego rodzice i brat, a on sam wielokrotnie nawiedzał ich grób i inne groby tej wielkiej nekropolii. Dziś dziękujemy Bogu za dar życia, służby i świętości Jana Pawła II, wielkiego świadka zmartwychwstałego Pana.

 

5. Bracia i siostry, niech w tych pierwszych dnia listopadowych jeszcze bardziej ożywia nas i umacnia wiara w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa i nasze zmartwychwstanie. Niech ta wiara będzie dla nas umocnieniem w trudnych chwilach rozstania z bliskimi, a także w naszych doświadczeniach choroby czy podeszłego wieku. Powierzmy Bogu nasze sprawy, nasz los, naszą ostateczną przyszłość. On jest naszą jedyną nadzieją. On jest Bogiem wiernym i miłosiernym.


Amen!                                               

 

 

     

powrót

Msze święte


Partnerzy:
Mecenas: