Święto Niepodległości Polski, Katedra na Wawelu


Czytania: Kol 3, 12-17;

Mt 11, 25-30

 

Wprowadzenie


Dziewięćdziesiąt osiem lat temu, po stu dwudziestu trzech trudnych latach życia pod panowaniem zaborców i jednocześnie uporczywych zmagań o niepodległą Polskę, 11 listopada 1918 roku nad Polską zaświtała jutrzenka wolności. Bóg, Pan dziejów i losów narodów, wysłuchał żarliwe prośby zanoszone przez całe lata do niebios i wyrażone słowami śpiewanej w świątyniach pieśni: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!"


Wolność była zawsze i jest trudnym i kruchym darem, o czym przekonaliśmy się w tym ostatnim stuleciu. Po dwudziestu latach odbudowywanie polskiej państwowości doświadczyliśmy ogromnego zła i cierpienia związanego z drugą wojną światową, a następnie z narzuconym nam z totalitarnym i z gruntu obcym polskiej tradycji i kulturze systemem. Teraz, niestrudzenie, od dwudziestu siedmiu lat, ponownie odbudowujemy wolność w nas i wokół nas, i wiemy, że nie jest zadanie łatwe.
Witam uczestników dzisiejszej dziękczynnej Eucharystii, sprawowanej w Święto Niepodległości Polski w królewskiej Katedrze na Wawelu. Witam pana Prezydenta i przedstawicieli władz Miasta Krakowa, a także władz wojewódzkich i samorządowych. Witam Wojsko Polskie, Policję, Straż Miejską i Straż Pożarną. Witam posłów i senatorów. Witam kapłanów oraz osoby konsekrowane. Witam organizatorów i uczestników Obywatelskiego Święta Niepodległości w Krakowie oraz Konwencji Obywatelskiej Pro Publico Bono. Witam wszystkich obecnych i modlących się w Katedrze.


Niech nas zjednoczy wspólna modlitwa w intencji naszej Ojczyzny, wszystkich naszych Rodaków w Polsce i poza jej granicami. Dziękując za dar pokoju na naszej polskiej ziemi, módlmy się o ten dar dla narodów cierpiących z powodu konfliktów i wojen.
Przeprośmy Boga za nasze niewierności i grzechy, by nasza modlitwa mogła się Mu spodobać i byśmy mogli z czystym sercem sprawować Najświętszą Ofiarę.

 

 

 

Homilia



Drodzy Bracia i Siostry!


1. W odczytanej przed chwilą Ewangelii Jezus zaprasza wszystkich znoszących trudy życia, aby przyszli do Niego i jednocześnie obiecuje im umocnienie. Mówi wprost: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię" (Mt 11, 28). Te słowa trafiają do serc i budzą nadzieję, bo chyba nie ma pośród nas nikogo, kto byłby przekonany, że jest samowystarczalny, że sobie sam poradzi ze wszystkimi problemami, trudnościami i wyzwaniami, przed jakimi stajemy w naszym życiu. Zauważmy, że Jezus nie obiecuje zdjęcia z nas ciężarów. Nie obiecuje nam lekkiego, beztroskiego życia. Zapewnia tylko o jednym: gwarantuje swoją solidarną pomoc.


Ale to nie koniec. Przychodzących do Jezusa i szukających u Niego wsparcia, zachęca On paradoksalnie, by wzięli na siebie Jego jarzmo. Już samo słowo może budzić lęk. Niewątpliwie zdumionym taką propozycją wyjaśnia, że Jego jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie. O jakie więc jarzmo i brzemię chodzi? Chodzi o jarzmo i brzemię miłości. Chodzi o to, byśmy nie żyli egoistycznie i wygodnie dla siebie, ale dla Tego, który za nas umarł i zmartwychwstał. Chodzi o to, byśmy żyli Jego Ewangelią miłości Boga i bliźniego, czyniąc z naszego życia dar dla nich i ostatecznie dla Tego, od którego wyszliśmy i do którego zmierza mamy, bo w Nim - w Bogu, naszym Stwórcy i Zbawicielu - są wszystkie nasze źródła i korzenie.


W dzisiejszej Ewangelii Chrystus proponuje nam jeszcze jedno: byśmy uczyli się od Niego Jego najgłębszych postaw: „uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych" (Mt 11, 29). Warunkiem prawdziwego życia chrześcijańskiego, jego najgłębszym nurtem, jest właśnie utożsamienie się z Jezusem, przyjęcie Jego najgłębszych postaw, uczenie się Jego spojrzenia na świat, na ludzi i wydarzenia. Jezusowi zależy na tym, by nasze serca upodobniały się do Jego Serca pełnego współczucia i cierpliwości, dobroci i miłości, solidarności i miłosierdzia. Takie zadanie staje przed nami na drodze, na której podążamy za Chrystusem i na której On nam towarzyszy. To jest istota chrześcijaństwa - głęboka więź przyjaźni z Jezusem, życie z Nim i dla Niego, dla Jego sprawy.

 

2. Od tysiąca pięćdziesięciu lat Ewangelia miłości Chrystusowego Serca głoszona jest na polskiej ziemi. Otrzymaliśmy wtedy najważniejszą dobrą nowinę, jaka mogła do nas dotrzeć, że Bóg tak „umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3, 16). Prawda o Bogu, o świecie i o człowieku zaczęła formować polskie umysły, sumienia i serca. To wielkie dzieło ewangelizacji trwa po dzień dzisiejszy. Każde pokolenie i każdy człowiek przyjmuje osobiście tę prawdę, która wprawdzie rzeźbiła przez wieki polską kulturę, polskie tradycję i obyczaje, ale na nowo musi być przyjęta w sercu, musi stanowić wolny wybór. 

 

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności przyjęcie przez Polskę chrztu i budowanie na naszych ziemiach wspólnoty Kościoła zbiegło się z tworzeniem polskiej państwowości. Razem rosła Polska i Kościół w Polsce, dlatego trudno nam dzisiaj wyobrazić sobie inny scenariusz naszych narodowych dziejów. Kim, jakimi bylibyśmy bez Chrystusa, bez Ewangelii, bez Kościoła? Kościół był z polskim narodem w doli i niedoli, w chwilach zwycięstw i przegranych, upokorzeń i triumfu. Wiele mogłyby o tym powiedzieć mury Katedry Wawelskiej - niemy, ale jednocześnie wymowny świadek naszych polskich dziejów.

 

 

3. Wspominamy w tych dniach okoliczności towarzyszące odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Myślimy o nieudanych powstańczych zrywach w XIX wieku, które jednak podtrzymały marzenia i żarliwe pragnienie odzyskania wolności i suwerenności. Opatrzność Boża posługuje się wydarzeniami, które sprawiają, że rzeczy niemożliwe stają możliwe i przywracają na ziemi sprawiedliwość. Tak było w wypadku konfliktu między zaborczymi potęgami, który doprowadził do wybuchu pierwszej wojny światowej. Doprowadziło to z jednej strony do tragicznego przelewu krwi milionów niewinnych ludzkich istnień. Doprowadziło również do podważenia istniejącego i niesprawiedliwego, i - zdawało się - niepodważalnego układu politycznego. W wyniku tych procesów pojawiła się nadzieja na wolną Polskę.


Opatrzność Boża posługuje się ludźmi. Tak było w wypadku Józefa Piłsudskiego, który myśląc dalekosiężnie, przygotowywał młodych ludzi, opracował strategię, stworzył zalążek armii - najpierw zastęp I Kadrowej, a potem legionów. A gdy wybiła godzina, objął 11 listopada 1918 roku zwierzchnictwo nad Wojskiem Polskim, a temu wydarzeniu towarzyszyła decyzja prowadząca do utworzenia polskiego rządu.


Wspominając te wydarzenia przed niemal stu laty, przychodzą na myśl wyśpiewane przez Maryję słowa z Magnificat, które pozwalają nam spojrzeć z Bożej perspektywy na wydarzenia rozgrywające się w naszym świecie, pozornie tylko pozbawionym obecności Stwórcy. Tymczasem to On jest Panem historii. To również On w naszym wypadku, dziewięćdziesiąt osiem lat temu, „okazał moc swego ramienia, rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych [...], pomny na swe miłosierdzie" (Łk 1, 51-52. 54).

 

4. Dar wolności i niepodległości, o czym się wielokrotnie przekonaliśmy, nie jest nam dany raz na zawsze. On nam jest również zadany. Ten dar domaga się nie tylko mądrych rządów ze strony sprawujących władzę, którym powierzono szczególną troskę o dobro wspólne, o umacnianie państwowości i bezpieczeństwa kraju. Dzisiaj słowo Boże, zawarte w Liście św. Pawła do Kolosan, zachęca nas budowania wolności w nas samych, w naszych umysłach i sercach. Słowo Boże zachęca nas do postaw, do cnót, które są fundamentem ludzkich relacji i budowania wspólnoty. Musimy uczciwie przyznać, że tych cnót brakuje nam często nie tylko w kręgu rodzinnym, ale także w szerszym kręgu - w życiu społecznym i politycznym.


Pisze Apostoł: „obleczcie się w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem [...]. Na to zaś wszystko przywdziejcie miłość, która jest spoiwem doskonałości. A w sercach waszych niech panuje pokój Chrystusowy" (Kol 3, 12-14). Czy te słowa mają pozostać tylko na kartach Pisma Świętego jako pobożne życzenie? Czy nie powinny być u podstaw naszych wzajemnych relacji? Czy nie powinny także inspirować tych, którzy przyjęli odpowiedzialność za nasze zbiorowe życie? Jedno jest pewne: takiego stylu życia i służby oczekuje Chrystus od swoich uczniów. Powiedział nam przecież: „Wy jesteście solą ziemi. [...] Wy jesteście światłem świata. [...] Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwali Ojca waszego, który jest w niebie" (Mt 5, 13-14. 16).

 

5. Dziś, w Święto Niepodległości Polski, powinniśmy gorąco podziękować Panu Bogu za nasz jeden dobry i zbiorowy uczynek, któremu na imię Światowy Dzień Młodzieży w Polsce i Krakowie. Trzy lata temu stanęliśmy przed ogromnym wyzwaniem, w które zaangażowało się bardzo wiele osób, środowisk, wspólnot, instytucji kościelnych, państwowych i samorządowych, władz lokalnych, regionalnych i centralnych. Wydarzenie wyzwoliło wiele drzemiących w nas energii, uruchomiła wiele pokładów dobra, solidarności, inwencji i kompetencji. Owoc tego trudu okazał się wspaniały i trzeba się cieszyć tym wielkim dobrem.


Wokół Papieża Franciszka zgromadziła się rzesza młodych ludzi z ponad stu osiemdziesięciu krajów. Dali oni całemu światu świadectwo jedności, braterstwa, solidarności. W lipcowych dniach na ulicach i placach naszych polskich miast i wiosek rozbrzmiewał jeden język miłości. Na zawsze pozostanie w naszej zbiorowej pamięci obraz z krakowskich Błoni oraz z podkrakowskich Brzegów, gdzie oceaniczna rzesza młodych ludzi trwała na modlitwie, w zadumie nad słowem Bożym, wsłuchując się w słowa Piotra naszych czasów. W tej rzeszy młodych zyskaliśmy ambasadorów polskiej gościnności i kultury, polskiego ducha. Jest za co dziękować Bogu i ludziom.


Dziś wspominamy z wdzięcznością także inne dary. Zdajemy sobie sprawę, jak wiele Polska zawdzięcza św. Janowi Pawłowi II. Jego pontyfikat zakończył się dwanaście lat temu, ale przecież stale jest on obecny w naszej świadomości i pamięci. Jemu w poważnym stopniu zawdzięczamy dar odzyskania wolności po latach dyktatury. Jemu zawdzięczamy pogłębienie naszej chrześcijańskiej i polskiej tożsamości, bo przecież reprezentował on to wszystko, co najlepsze w naszej kulturze i nigdy nie krył przed światem swoich polskich korzeni.


Dziękujemy dziś Bogu za ostatnie dwadzieścia siedem lat życia w wolnej Polsce. Zdajemy sobie sprawę z naszych słabości, niewierności, popełnianych błędów, niepotrzebnych sporów, ale przecież byłoby wielką niewdzięcznością wobec Boga nie uznać tyle dobra, jakie się już dokonało i nadal dokonuje w naszej ojczyźnie i w czym każdy z nas ma swój mniejszy lub większy udział, niezależnie od tego, do jakiego stronnictwa należy. Jest za co dziękować.
Dlatego dzisiaj modlimy się, dziękujemy Bogu i przed Jego ołtarze zanosimy błaganie: „Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie!"
Amen!


Stanisław kard. Dziwisz
Metropolita Krakowski

 

 

powrót

Msze święte


Partnerzy:
Mecenas: