Objawienie Pańskie, Katedra na Wawelu, 6 I 2016


Objawienie Pańskie, 6 I 2016
Czytania: Iz 60, 1-6; Ef 3, 2-3a. 5-6; Mt 2, 1-12

 

Wprowadzenie


Dzisiejsza uroczystość Objawienia Pańskiego to wielkie święto wiary i nadziei, święto radości i światła, święto Bożej miłości. Dwa tysiące lat temu w niełatwe dzieje człowieka na ziemi wkroczył bezpośrednio Bóg. Niewidzialny i niepojęty Pan, Stwórca nieba i ziemi, odsłonił nam swoje oblicze w narodzonym w Betlejem Dziecięciu. To oblicze Miłości. To oblicze Jezusa Chrystusa, Zbawiciela świata i człowieka.


W królewskiej Katedrze na Wawelu witam serdecznie wszystkich uczestników dzisiejszej Eucharystii. W sposób szczególny witam dzieci, młodzież, rodziny i wszystkich, którzy po Mszy świętej wyruszą w Orszaku Trzech Króli na Rynek Główny. W ten sposób chcemy wyrazić naszą wiarę i radość, że na naszej drodze życia spotkaliśmy już Jezusa, że On jest Panem naszych serc, że jego Gwiazda wyznacza kierunek i nadaje sens temu wszystkiemu, co przeżywamy.
Na początku naszej wspólnej modlitwy złóżmy Panu dar czystych serc, aby przyjąć dar jego Miłości. Dlatego przeprośmy Go za wszystkie nasze niewierności i grzechy, za to, co zwykle oddala nas od Niego i naszych bliźnich.

 

Homilia


Bracia i Siostry!


1. Dzisiejszą liturgię Słowa rozpoczęliśmy od odczytania niezwykle sugestywnego fragmentu z Księgi Izajasza. Siedem wieków przed narodzeniem Chrystusa natchniony prorok widział z jednej strony „ciemność okrywającą ziemię i gęsty mrok spowijający ludy" (Iz 60, 2). Taki był obraz świata oczekującego wyzwolenia od mrocznych sił zła i śmierci, jakie zapanowały nad człowiekiem, stworzonym do życia i miłości. W ten świat wkroczyła ogromna światłość, bo wkroczył w niego sam Bóg, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. W takich słowach możemy opisać przyjście na ziemię Syna Bożego, stanowiące największe wydarzenie w dziejach człowieka. Dlatego od tego wydarzenia liczymy na nowo czas. Dzielimy ludzkie dzieje na dwie ery: przed Chrystusem i po Chrystusie.

 

Przyszedł do nas Bóg. Zstąpił z wysokości nieba, niedostępnych dla człowieka. Stał się jednym z nas. Zamieszkał pośród nas. Od Jego przyjścia na ziemię zaczął się wielki pochód ludów i narodów. Zaczęło się nasze wędrowanie ku wyżynom nieba. Ale o własnych siłach nie podołalibyśmy. Dlatego najpierw przychodzimy do Niego, do Jezusa Chrystusa, bo tylko On może nas podźwignąć, wprowadzić do nowego życia na wieki w Bożym królestwie. On przetarł nam szlak do nieba. On zasiada tam po prawicy swego i naszego Ojca.

 

Czyż wobec tak wielkiej tajemnicy i tak wielkiego światła nie powinny się „rozpromienić" nasze twarze? Czyż z radości nie powinny „zadrżeć" nasze serca? Czyż nie powinny się one „rozszerzyć", aby przyjąć Boży dar i dzielić się tym darem z innymi?

 

2. Pochód ludzi i narodów zmierzających do Jezusa Chrystusa rozpoczęli prości pasterze betlejemscy. Oni przebywali najbliżej miejsca

narodzenia Zbawiciela, a wiadomość otrzymali bezpośrednio od anioła. Przeżyli głęboko spotkanie z Maryją, Józefem i leżącym w żłobie Niemowlęciem. Potem powrócili do swej trzody, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli" (Łk 2, 20).


Znacznie dłuższą drogę i trud poszukiwania nowo narodzonego Króla musieli podjąć Mędrcy ze Wschodu. Niewiele o nich wiemy, ale krótki opis ewangeliczny wystarczy, byśmy poznali ich wewnętrzną, głęboką postawę. Byli ludźmi szukającymi prawdy. Byli ludźmi szlachetnego serca. Wyruszyli w daleką drogę nie z ciekawości, lecz by oddać pokłon Dziecięciu. Złożyli Mu cenne dary, symbolizujące ich szlachetność ducha. Posłuszni Bożemu poleceniu, ominęli w drodze powrotnej Jerozolimę, by nie narazić na niebezpieczeństwo Tego, przed którym wcześniej upadli na twarz i oddali Mu hołd.

 

Ze wzruszającą historią szlachetnych Mędrów splata się ponura historia Heroda, tyrana przerażonego wiadomością o narodzinach nowego Króla, a także obojętna postawa jerozolimskich arcykapłanów i uczonych w Piśmie. Ci ostatnie znali miejsce narodzin Mesjasza w pobliskim Betlejem, a jednak pozostali obojętni wobec tego przełomowego dla wszystkich wydarzenia. Widzimy więc, że od samego początku przyjścia na świat Jezusa ujawniają się wobec Niego różne postawy. Tak było, i tak jest do dzisiaj. Od dwóch tysięcy zdobywa On sobie wiernych uczniów, którzy idą za Nim i dla których Jego Ewangelia jest programem życia. Ale też od dwóch tysięcy lat Jezus jest znakiem sprzeciwu dla ludzi, którzy nie przyjmują Jego orędzia miłości i pokoju, którzy walczą z Jego Kościołem, albo którzy nie podejmują wysiłku, aby poznać Chrystusa i przyjąć Go jako Pana i Zbawiciela.

 

3. Tysiąc pięćdziesiąt lat temu Jezus Chrystus dotarł ze swoją Ewangelią na polskie ziemie. Jego Gwiazda zatrzymała się również na naszym polskim niebie. I odtąd kolejne pokolenia Polek i Polaków kroczą w wielkim pochodzie wiary, aby w narodzonym w Betlejem Dziecięciu rozpoznać swego Pana i Zbawiciela. Wymowny jest fakt, że dzieje wiary i Kościoła splatają się z dziejami polskiej państwowości, budowania polskiej kultury i polskiej tożsamości. Możemy powiedzieć, że jako naród wzrastaliśmy w blaskach prawdy o Jezusie Chrystusie, o tym, co On wniósł i cały czas wnosi w dzieje człowieka.

 

Kościół w Polsce chce towarzyszyć ludziom w ich podążaniu do Chrystusa i za Chrystusem, w ich poznawaniu Ewangelii jako Księgi życia, w ich pragnieniu życia z Bogiem i dla Boga. Nie mamy innych ambicji. Nie mamy politycznych ambicji, bo mamy większe ambicje. Pragniemy już tu na ziemi, w naszych sercach, w naszych rodzinach, w naszych wspólnotach i środowiskach budować Boże królestwo miłości i solidarności, przebaczenia, pojednania i pokoju.

 

4. Za pół roku, w drugiej połowie lipca, będziemy w Polsce i w Krakowie świadkami swoistego, wielkiego orszaku wiary, któremu na imię Światowy Dzień Młodzieży. Razem z Ojcem Świętym Franciszkiem i młodymi z całego świata będziemy się cieszyć i dziękować Bogu za dar Ewangelii, za dar wiary i przynależności do Kościoła. Świat potrzebuje takiego nadzwyczajnego świadectwa, i my wszyscy potrzebujemy takiego świadectwa, aby dostrzec młode oblicze Kościoła posłanego do wszystkich narodów i kultur, Kościoła przemawiającego we wszystkich językach i jednocześnie uczącego wszystkich jednego języka - języka miłosiernej miłości. Do przeżycia takiego wydarzenia w sposób szczególny predysponowany jest Kraków, będący duchową stolicą Bożego Miłosierdzia, będący miastem św. Faustyny i św. Jana Pawła II.


Dzisiejszy radosny Orszak Trzech Króli stanowi swoiste preludium do tego, do czego się przygotowujemy i co nas czeka w lipcu. Chcemy dać wyraziste świadectwo, że warto szukać Chrystusa, warto podążać do Niego, warto postawić Go w centrum naszego życia osobistego, rodzinnego i społecznego. Chrystus jest dla wszystkich. On nikogo nie wyklucza. On niczego nam nie zabiera, bo wszystko nam daje. Jego Kościół jako wspólnota jest dla wszystkich i każdy może w nim znaleźć dla siebie miejsce, oparcie i pomoc.

 

Wpatrujmy się więc w Gwiazdę, która prowadzi nas do Jezusa Chrystusa. Przeżywajmy Jego obecność i Ofiarę w Eucharystii. Adorujmy Go obecnego w Najświętszym Sakramencie. Kontemplujmy Jego oblicze przy czytaniu Pisma Świętego. Szukajmy Go w naszych codziennych doświadczeniach. Dostrzegajmy Go w ludziach czekających na naszą solidarną pomoc. Ofiarujmy Mu to, co w nas najlepsze.


Prośmy o orędownictwo w niebie Maryję, Matkę Jezusa, i św. Józefa, którzy wiernie czuwali przy Nowonarodzonym. Prośmy o błogosławieństwo z wysoka św. Jana Pawła II. On będzie z nami w dzisiejszym krakowskim Orszaku Trzech Króli - Orszaku wiary, Orszaku budzącym nadzieję, Orszaku miłości.
Amen!


Stanisław kard. Dziwisz
Metropolita Krakowski

 

powrót

Msze święte


Partnerzy:
Mecenas: