Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, Zakończenie Katedra Wawelska


Czytania: Ml 3, 19-20a;

2 Tes 3, 7-12; Łk 21, 5-19


 

 

Wprowadzenie


Jedenaście miesięcy temu, 13 grudnia, W III Niedzielę Adwentu, we wszystkich katedrach świata otwierane były Bramy Miłosierdzia z racji Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, rozpoczętego przez Ojca Świętego Franciszka kilka dni wcześniej, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Podobnie jak Drzwi Święte Bazyliki św. Piotra w Rzymie, również Brama Miłosierdzia w Katedrze Wawelskiej i w kilkunastu kościołach naszej Archidiecezji Krakowskiej otwarta została szeroka na przyjęcie pielgrzymów, by dostąpili łask związanych z Rokiem Świętym.


Dziś zamykamy tę Bramę, ale nie zostaje nam zamknięty dostęp do Serca Chrystusa, będącego zawsze gorejącym ogniskiem miłości, cierpliwym i wielkiego miłosierdzia. Mamy w każdym czasie dostęp do odwiecznych źródeł Bożego miłosierdzia. Również Eucharystia, którą sprawujemy, jest takim źródłem. Pośród nas staje ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan, a Jego przebity włócznią bok i zranione Serce jest przemawiającym do wyobraźni symbolem miłosiernej miłości Boga, pochylającego się nad każdym człowiekiem, nad każdą i każdym z nas.


Witam serdecznie wszystkich zebranych w królewskiej Katedrze i zapraszam do wspólnej modlitwy. Dziś - w ramach obchodów kończącego się Roku Świętego - swój Jubileusz przeżywają Mężczyźni. To ich szczególne spotkanie z Bogiem, od którego bierze początek wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi (por. Ef 3, 14). Módlmy się w intencji synów, mężów, ojców i braci, aby ich męskie serca czerpały obficie z Serca Zbawiciela.


A teraz przeprośmy Boga za nasze niewierności i grzechy, za brak miłosierdzia w naszych sercach, rodzinach i wspólnotach, byśmy mogli doświadczyć miłosierdzia samego Boga i sprawować Najświętszą Ofiarę. Prośmy o miłosierdzie dla nas i całego świata.

 

 

 


Homilia


Bracia i Siostry!

 

1. Wsłuchując się w słowa Jezusa z proklamowanej przed chwilą Ewangelii, mogą się zrodzić w naszym umysłach i sercach pewne wahania i wątpliwości. Z jednej strony sławimy dziś w sposób szczególny Boga za prawdę o Jego miłosierdziu, którą tak bardzo żyliśmy w kończącym się Jubileuszu i Roku Świętym Miłosierdzia. Tymczasem Jezus zapowiada swoim uczniom budzące grozę wydarzenia. Zachwycającym się pięknem jerozolimskiej świątyni zapowiada, że nie zostanie po niej kamień na kamieniu. Ostrzega przed fałszywymi prorokami podszywającymi się pod Jego imię. Zapowiada wojny i przewroty, walki między narodami, a ponadto trzęsienia ziemi, głód zarazę, straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Ponadto mówi wprost, że Jego uczniów czekają więzienia i prześladowania, a nawet nienawiść ze strony najbliższych. Budzi niepokój ten długi rejestr nieszczęść.


Nie trzeba specjalnej znajomości historii ostatnich dwudziestu wieków, aby się przekonać, że Chrystus był realistą w opisie sytuacji naszego świata. Również w naszym pokoleniu, na naszych oczach dzieje się tyle zła. Przekonuje nas o tym codzienna kronika. Cierpią ludzie nie tylko z powodu naturalnych katastrof, ale przede wszystkim z powodu nienawiści, jaka zalega w ludzkich sercach. Gdzież więc jest miejsce na miłosierdzie Boga? Gzie w tym wszystkim jest Bóg?

 

Odpowiedzią jest Krzyż Chrystusa. On nie stanął na czele zbrojnych hufców, aby zaprowadzać na ziemi porządek. Bóg nie zsyłał i nie zsyła piorunów z nieba na ludzi przewrotnych, aby natychmiast wyplenić zło. Któż by wtedy ocalał? Syn Boży wybrał inną drogę. On wziął na siebie zło, również nasze grzechy, i poniósł je na krzyż. Umierając i zmartwychwstając, zadał śmierci śmierć, pokonał radykalnie wszelkie zło, otwierając drogę do pełni życia i miłości, która czeka na nas w Jego królestwie miłości, sprawiedliwości i pokoju. Do każdego człowieka należy wybór tej drogi.


Jezus obiecał tylko jedno tym, którzy się do Niego przyznają. Obiecał swoją obecność w ich doświadczeniach, aż do skończenia świata. Patrząc dalekosiężnie, obiecał swoim uczniom, że włos z głowy im nie spadnie, bo ocalą swój los i swoje życie na wieki. Takie jest miłosierdzie Boga. Taka jest nasza nadzieja. Takie jest chrześcijańskie spojrzenie na to wszystko, co się wokół nas dzieje w naszym niespokojnym świecie.


2. Ogłaszając Jubileusz i Rok Miłosierdzia, Papież Franciszek w bulli Misericordiae vultus przypomniał nam, że jedyną godną człowieka odpowiedzią na miłosierdzie Boga jest nasze miłosierdzie - nasze rzeczywiste miłosierdzie wobec bliźniego. To jest sprawdzian autentyczności naszej wiary. To jest królewska droga, na której nasze serca stają się podobne do Serca Boga i biją w rytmie Bożego Serca. „Miłosierdzie w Piśmie Świętym - zauważa Ojciec Święty - jest słowem-kluczem do wskazania działania Boga wobec nas. On nie ogranicza się do potwierdzenia swojej miłości, ale czyni ją widoczną i namacalną. Miłość nie może być przecież abstrakcyjnym słowem. Z samej swej natury jest ona konkretnym życiem: to intencje, zachowania, postawy, które przyjmuje się w codzienności. Miłosierdzie Boga jest Jego odpowiedzialnością za nas. On czuje się odpowiedzialnym, to znaczy: pragnie naszego dobra i chce nas widzieć szczęśliwymi, napełnionymi radością i pokojem. Na tejże właśnie długości fali powinna zostać dostrojona i zorientowana miłość miłosierna chrześcijan. Tak, jak kocha Ojciec, tak też powinni kochać i synowie. Jak On jest miłosierny, tak też i my jesteśmy wezwani, by być miłosierni: jedni wobec drugich".


Powinien nam towarzyszyć zawsze obraz miłosiernego ojca, czekającego na marnotrawnego syna, cieszącego się z jego opamiętania i powrotu. Powinien nam towarzyszyć obraz dobrego Samarytanina, pochylającego się nad pobitym, zranionym i porzuconym człowiekiem. Tak nad naszym losem pochyla się Bóg i takiej od nas oczekuje postawy. Serce miłosiernego Boga przemawia do serca człowieka i czeka na odpowiedź pełną miłosiernej miłości.

 


3. Droga miłosierdzia jest i powinna być drogą Kościoła. Tak bardzo przypominał o tym i uwrażliwiał Kościół na tę prawdę św. Jan Paweł II. Dlatego Papież Franciszek, powołując się także na świętego Papieża niemal codziennie podkreśla, że - „wszystko w działaniu duszpasterskim Kościoła powinno zostać otulone czułością, z jaką kieruje się do wiernych; nic też z jego głoszenia i z jego świadectwa ukazanego światu nie może być pozbawione miłosierdzia. Wiarygodność Kościoła weryfikuje się na drodze miłości miłosiernej i współczującej". Te słowa powinny stanowić podstawę do codziennego rachunku sumienia i do stałego nawracania się dla nas, duszpasterzy. Takie postanowienie może i powinno stanowić owoc kończącego się Roku Miłosierdzia, ale nie kończącego się nigdy czasu miłosierdzia, postawy miłosierdzia, stylu miłosierdzia w naszej służbie braciom i siostrom.


To jest chrześcijańska odpowiedź na trudne czasy, na zapowiedzi eschatologicznych wydarzeń, o których nam mówi dzisiejsza Ewangelia. Nie można czekać na nie z założonymi rękami, zajmując się katastroficznymi zapowiedziami. Zachęca nas do tego również św. Paweł, upominając tych, którzy „postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi". Takim ludzi Apostoł nakazuje i napomina, „aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli" (2 Tes 3, 11-12).
Czyż w tych ostatnich słowa mężczyźni nie powinni szukać inspiracji do pogłębiania w sobie męskiej postawy? Nasze rodziny i nasze społeczeństwo potrzebuje mężczyzn odważnych, pracowitych, przedsiębiorczych, odpowiedzialnych, opiekuńczych, wrażliwych i miłosiernych. Można dalej wymieniać cechy, jakimi może i powinien odznaczać się prawdziwy mężczyzna.


4. Drodzy bracia i siostry, jaki jest bilans Nadzwyczajnego Jubileuszu i Roku Świętego Miłosierdzia? Żadna statystyka nie zarejestruje i nie podsumuje tego, czego Bóg dokonał w ludzkich sercach w tym ostatnich kilkunastu miesiącach. Ilu zagubionych, zbłąkanych doświadczyło łaski spotkania z Bogiem żywym, przebaczającym, współczującym, miłosiernym, wrażliwym na los każdego człowieka, za którego Syn Boży oddał życie? Ilu wyzwoliło się ze zniewalających nałogów, uzależnień, egoistycznych przyzwyczajeń? Ilu powróciło do Boga, czyli do życia według Bożych przykazań, do życia wypełnionego ofiarną pracą, troską o rodzinę? Wiele mogłyby powiedzieć konfesjonały, w których nie przestaje rozbrzmiewać głos miłosiernego Ojca, korzystającego z miłosiernej posługi Kościoła i szafarzy sakramentu pojednania.


Nikt nie wie, ile dobra wyzwolił ten czas miłosierdzia w naszych rodzinach, wspólnotach i środowiskach, w szkołach i miejscach pracy, w życiu społecznym. Nikt tego nie zmierzy, ale każde nasze dobro słowo, każdy gest miłosiernej miłości zapisany jest w Sercu Boga, w najważniejszej Księdze życia. Za to wszystko pragniemy dziś wyrazić wdzięczność naszemu Stwórcy i Panu, Bogu „bogatemu w miłosierdzie" (Ef 2, 4).


A co powiedzieć o Światowym Dniu Młodzieży 2016 w Polsce i Krakowie? Przeżyliśmy to wielkie spotkanie wiary młodych chrześcijan z całego świata w światłach jednego z ośmiu Błogosławieństw ogłoszonych przez Jezusa jako program życia dla Jego uczniów: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" (Mt 5, 7). Młodzi przeżyli tę prawdę i swój Jubileusz Miłosierdzia w Krakowie - duchowej stolicy Bożego miłosierdzia, w mieście dwóch największych apostołów tego miłosierdzia: świętej Siostry Faustyny i świętego Papieża Jana Pawła II. Młodzi tutaj, wśród nas, wsłuchując się w słowa Piotra naszych czasów, Papieża Franciszka, modląc się razem i wysławiając Boże miłosierdzie, zabrali ze sobą iskrę miłosierdzia, by rozpalać płomienie miłosierdzia w swoich krajach i wspólnotach.


5. Co nam pozostanie po Roku Miłosierdzia? Na to pytanie każdy z nas musi sobie odpowiedzieć we własnym sumieniu. Jeżeli w naszych rodzinach, wspólnotach i środowiskach będziemy bardziej wrażliwi na los naszych bliskich, sąsiadów i towarzyszy pracy, jeżeli nie będziemy pozostawać obojętni wobec obszarów ubóstwa materialnego i duchowego, rozciągających się wokół nas, wtedy ten Jubileusz Miłosierdzia zacznie wydawać dobre owoce. Stałym wyzwaniem i zadaniem są zespoły Caritas w naszych parafiach, przez które Kościół może docierać do rzeczywiście potrzebujących pomocy i wsparcia. Kościół jest wspólnotą żyjącą słowem Bożym i życiodajnymi sakramentami, ale ten głęboki nurt życia chrześcijańskiego powinien owocować miłosierną miłością jako istotny, konstytutywny, a nie tylko dodatkowy element posłannictwa i codziennego życia Kościoła.

 

Tak więc nie tylko nie kończy się czas miłosierdzia, ale powinno być ono jeszcze bardziej wyraźne, dojrzałe, jednoznaczne i ofiarne. Niech nam odtąd jeszcze częściej rozbrzmiewają w sercach słowa Jezusa, które wypowie na Sądzie Ostatecznym, i zgodnie z którymi nas osądzi: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 40).
Zanieśmy dziś owoce Roku Miłosierdzia przed Boży tron. Prośmy, by naszemu Ojcu Niebieskiemu przestawiła je - w naszym imieniu - Maryja, Matka Miłosierdzia. Prośmy również o wstawiennictwo i błogosławieństwo z wysoka świętego Papieża Bożego Miłosierdzia - Jana Pawła II. Pełni wdzięczności i ufności, prośmy Pana: „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem".


Amen!

 

Stanisław kard. Dziwisz
Metropolita Krakowski

 

 

powrót

Msze święte


Partnerzy:
Mecenas: