Kraków, Karmelici Bosi 100-lecie Klasztoru 8 XII 2009



Czytania: Rdz 3, 9-15; Ef 1, 3-6. 11-12; Łk 1, 26-38

 

 

Czcigodny Ojcze Prowincjale,

drodzy Ojcowie i Bracia Karmelici,

Bracia w kapłaństwie,

drodzy Bracia i Siostry!

 

1. Chcemy dzisiaj wdzięcznym sercem wyśpiewać Te Deum laudamus za sto lat tutejszego klasztoru Ojców Karmelitów Bosych. Chcemy podziękować wszechmocnemu Panu za ich obecność i modlitwę, za ich gorliwą pracę apostolską. Chcemy podziękować za ich duchowość, która promieniuje z tego miejsca i użyźnia duchową glebę królewskiego Miasta Krakowa i całej naszej Ojczyzny.

 

Kościół Krakowski przez całe wieki ubogacało i nadal ubogaca ewangeliczne świadectwo licznych zakonów i zgromadzeń zakonnych męskich i żeńskich. Jesteśmy im wdzięczni za to, że swoimi charyzmatami służą ludowi Bożemu i pomagają mu „wypływać na głębię" (por. Łk 5, 4) wiary, nadziei i miłości. Sto lat temu Ojcowie Karmelici powrócili do Krakowa i włączyli się w misję Kościoła. Dziś ich klasztor przy ul. Rakowickiej stanowi prężny ośrodek duszpasterski z ważnymi instytucjami apostolskimi, pośród których wymieńmy Kolegium Teologiczne, Karmelitański Instytut Duchowości, Centrum Kultury Duchowej imienia św. Edyty Stein oraz Biuro Misyjne. Do rangi symbolu urasta fakt, że w kruchcie tutejszego kościoła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny przez wiele lat spoczywały doczesne szczątki św. brata Alberta. Jednym z pielgrzymujących wytrwale do tych szczątków był kardynał Karol Wojtyła, urzeczony osobowością Adama Chmielowskiego. Tutaj pochylał się on nad tajemnicą dobroci i miłosiernej miłości człowieka, którego później wyniósł do chwały ołtarzy. Często mu w tych pielgrzymkach towarzyszyłem.

 

2. Słowo Boże z dzisiejszej uroczystości Niepokalanego Poczęcia pozwala nam wpisać stulecie krakowskiego klasztoru Karmelitów Bosych w szerszy kontekst dziejów zbawienia oraz godności i powołania do świętości wszystkich uczniów ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana.

 

Fragment z Księgi Rodzaju odsłania dramat naszych prarodziców, Adama i Ewy, którzy przez nieposłuszeństwo zerwali więź życia i miłości z Bogiem. Ulegli pokusie zdobycia łatwego szczęścia wbrew woli Stwórcy, który jako jedyny jest źródłem życia i szczęścia człowieka. Zerwanie więzi z Bogiem powoduje, że człowiek ukrywa się, zamyka w sobie. Zrywa również więzi solidarności. Adam oskarża Ewę, Ewa oskarża węża. Wszyscy ponoszą karę.

 

Ale w tę ponurą scenę wkracza miłosierny Bóg, który nie mógł się pogodzić ze zwycięstwem szatana, grzechu i zła. Wąż kusiciel usłyszał: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę" (Rdz 3, 15). W tej obietnicy zawarta była wielka nadzieja dla całej ludzkości.

3. Scena Zwiastowania z dzisiejszej Ewangelii to kolejna odsłona dramatu, zapowiadająca ostateczne zwycięstwo Boga i człowieka. Tę scenę poprzedziła wola najwyższego Boga, aby Ta, która miała zostać matką Syna Bożego, w mocy Jego odkupieńczej śmierci i zmartwychwstania została zachowana od skazy grzechu i niewoli szatana. Dziś kontemplujemy tę niezwykłą tajemnicę, niezwykły dar Boga dla Maryi i całej ludzkości.

 

Spróbujmy przyjrzeć się scenie Zwiastowania Maryi przez pryzmat Jej Niepokalanego Poczęcia. To niezwykłe poczęcie w pierwszym rzędzie uwolniło Ją od zmazy grzechu pierworodnego. Grzech nie zniekształcił Jej duchowego piękna jako istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boże (por. Rdz 1, 27). Co więcej, Maryja została obdarzona pełnią łaski, pełnią miłości. Bóg wziął Ją w swoje całkowite posiadanie. On był z Nią. Ona cała była dla Niego.

 

Szczególnym rysem postawy i świętości Maryi jest Jej pokora. Nie jest zapatrzona w siebie. Jest cała zapatrzona w Boga. Aniołowi odpowie: „Oto ja służebnica Pańska" (Łk 1, 38). Również przy spotkaniu z Elżbietą w swoim hymnie Magnificat powie: „Raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim, bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy (Łk 1, 47). Maryja uznaje, że wszystko, co posiada i wszystko, kim jest, stanowi Boży dar. Przyjmuje ten dar i chce służyć.

 

Następnym rysem postawy Maryi jest Jej bezwarunkowa gotowość pełnienia woli Bożej. Otrzymała oszałamiającą, niewyobrażalną propozycję zostania matką Syna Bożego. Stanęła wobec Tajemnicy. Po wyjaśnieniu pytania: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? (Łk 1, 34), odpowiedziała po prostu: „niech mi się stanie według słowa twego" (Łk 1, 38).

I jeszcze jeden rys duchowej sylwetki Maryi: nie zamyka się w sobie. Nie pozostaje sama ze swoją tajemnicą. Idzie do innych. Idzie do nich z Jezusem, którego nosi w swoim przeczystym łonie. Tak poszła do swojej krewnej Elżbiety. Oddanie się do dyspozycji Bogu prowadzi Ją do ludzi. Tak dzieje się z każdym człowiekiem powołanym.

 

4. Bracia i siostry, Niepokalane Poczęcie Maryi, stanowiące ważny etap dziejów zbawienia, przypomina nam o powołaniu nas wszystkich do życia nieskalanego, do świętości. Mówi o tym wyraźnie Paweł Apostoł w Liście do Efezjan: „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem" (Ef 1, 3).

 

Konfrontując się z tymi słowami, uświadamiamy sobie naszą małość i niewystarczalność, naszą słabość i grzech. Taka jest prawda o naszym życiu. Ale ta trudna prawda nie przekreśla naszego wybrania i powołania. Przypomnijmy sobie scenę cudownego połowu ryb, podczas której Szymon Piotr uświadomił sobie ze szczególną przenikliwością swoją słabość: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny". I właśnie w tym momencie usłyszał słowa Jezusa: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił" (Łk 5, 8. 10). Ważne jest to, byśmy potrafili zostawić wszystko i pójść za Mistrzem z Nazaretu.

 

5. Człowiekiem, który w naszym pokoleniu szczególnie przypominał i nadal przypomina o powołaniu człowieka do świętości, był Jan Paweł II. Przypominał o tym swoją osobistą świętością. Niezwykły jest fakt, że przeświadczenie o jego świętości ujawniło się ze zdumiewającą mocą natychmiast po jego błogosławionej śmieci. To przeświadczenie stale się utrwala na całym świecie. Przekonałem się o tym w ubiegłym miesiącu, odbywając podróż do Argentyny i Brazylii. Jan Paweł II nie tylko nas wprowadził w trzecie tysiąclecie, ale nadal towarzyszy współczesnemu Kościołowi na drogach zbawienia.

 

Wiemy, jak bardzo Karol Wojtyła pozostawał pod urokiem duchowości karmelitańskiej, i to od najwcześniejszych lat wadowickich. Utożsamiał się z głęboko maryjnym rysem tej duchowości. Wiemy, że przez całe życie nosił szkaplerz Najświętszej Maryi Panny i z tym szkaplerzem odszedł do wieczności. To był jego znak przynależności do Jezusa i Jego Matki. To był widomy znak jego wewnętrznej postawy zawartej w słowach Totus tuus.

 

6. Zakończmy nasze rozważanie modlitwą, wypowiedzianą przez Ojca Świętego Jana Pawła II 8 grudnia 2000 roku, przed statuą Niepokalanej na placu Hiszpańskim w Rzymie. Niech te słowa staną się naszymi słowami, z którymi chcemy wkroczyć w drugie stulecie klasztoru Ojców Karmelitów Bosych w Krakowie.

 

 

 

„Niepokalana Dziewico,

Matko Zbawiciela,

wieki mówią o Twojej macierzyńskiej obecności,

którą wspierasz lud pielgrzymujący po drogach dziejów.

Ku Tobie wznosimy oczy i Ciebie prosimy o pomoc

w walce ze złem i w dążeniu ku dobru.

Zachowaj nas pod swą macierzyńską opieką,

O Panno cała piękna i cała święta! (...)

W Twoje ręce składamy przyszłość,

która nas czeka,

prosząc o Twą nieustanną opiekę nad całym światem.

Dlatego chcemy «zabrać Cię do siebie»

jak apostoł Jan (por. 19, 27).

Pozostań z nami, Maryjo,

pozostań z nami w każdy czas!" (n. 4). Amen.

 

powrót

Msze święte


Partnerzy:
Mecenas: