105-lecie Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, Katedra Wawelska


Czytania: 1 Kor 9, 16-19. 22-27; Łk 11, 5-13

 


Wprowadzenie

 

W przemawiających historią wieków murach Katedry Wawelskiej gromadzi nas dziś niecodzienna uroczystość - sto piąta rocznica powołania do życia Związku Polskiego Piłki Nożnej, będącego protoplastą Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. Sięgamy więc pamięcią w odległe czasy, do dnia 25 czerwca 1911 roku. Polski nie było jeszcze na politycznej mapie Europie, ale znaleźli się ludzie skupiający się wokół idei tworzenia polskiej organizacji sportowej, która osiem lat później, w grudniu 1919 roku, ukonstytuowała się, już w wolnej Ojczyźnie, jako Polski Związek Piłki Nożnej najpierw z siedzibą w Krakowie, a następnie w Warszawie.
Witam serdecznie i pozdrawiam wszystkich uczestników tej jubileuszowej Eucharystii. Witam Pana Prezesa, członków Zarządu, Komisji Rewizyjnej oraz członków Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. Powierzmy Bogu w tej Mszy świętej wszystkie sprawy Związku, jego członków oraz ich rodzin, a także wszystkich zawodników, trenerów i działaczy sportu. Módlmy się również za wszystkich zmarłych członków Małopolskiego Związku, dla których skończył się już mecz życia, aby odebrali od Pana najważniejszy puchar - nagrodę życia wiecznego.


Świadomi jesteśmy naszych słabości, niewierności i grzechów, dlatego przeprośmy za nie Boga, byśmy mogli z czystym sercem sprawować tę Najświętszą Ofiarę.

 

 

Homilia

 


Bracia i Siostry!


1. Podczas Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Jan Paweł II odprawił dla sportowców Mszę świętą na rzymskim stadionie olimpijskim, gdzie swoje mecze rozgrywają znane wszystkim włoskie drużyny piłki nożnej: Roma i Lazio.
Ojciec Święty czuł się zawsze dobrze wśród sportowców. Od najmłodszych lat uprawiał różne sporty. W Wadowicach grał w piłkę nożną. Lubił wyprawy górskie i wielokrotnie przemierzał nasze Beskidy. Pływał na kajakach po jeziorach mazurskich razem ze studentami z krakowskiego duszpasterstwa akademickiego. Pasjonowały go narty, z których nie zrezygnował nawet wtedy, gdy zasiadł na Stolicy św. Piotra i stał się duchowym przywódcą milionów chrześcijan na całym świecie. Jak wiemy, do programu papieskich wakacji wpisane były wielogodzinne górskie marsze.


W homilii podczas wspomnianej Mszy na stadionie olimpijskim, Ojciec Święty nawiązał do pierwszego czytania mszalnego, które również my wybraliśmy na dzisiejszą Eucharystię. W Koryncie znajdował się wielki stadion, na którym rozgrywano igrzyska, dlatego św. Paweł - posługując się metaforą współzawodnictwa sportowego - napisał w Liście do mieszkańców tego greckiego miasta, do którego wcześniej dotarł z orędziem Ewangelii: „Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali" (1 Kor 9, 24).


W powyższych słowach zawarta jest głęboka prawda o ludzkim życiu. Apostoł chciał zachęcić mieszkających w Koryncie chrześcijan, aby wszystkimi siłami włączyli się w najważniejsze, życiowe „zawody", dlatego sięgnął po przemawiający do wyobraźni przykład ze sportu, aby rzucić „światło na wartość życia, przyrównując je do biegu ku celowi nie tylko ziemskiemu i przemijającemu, ale wiekuistemu". Trzeba podkreślić, że w tym biegu życia o najważniejszą stawkę, „nie tylko jeden zawodnik, ale wszyscy mogą być zwycięzcami" (Jan Paweł II, 29 X 2000, n. 1). Wszyscy możemy i powinniśmy wygrać zawody naszego życia na ziemi, aby od naszego Stwórcy i Pana otrzymać puchar życia wiecznego.

 

2. Przypomnijmy jeszcze jedno zdanie z Listu do Koryntian. Św. Paweł zauważa, że „każdy, kto staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś nieprzemijającą" (1 Kor 9, 25). Każdy uprawiający sport, również każdy piłkarz wie, że „tylko za cenę żmudnych treningów można uzyskać znaczące wyniki". Potrzebne są całe lata wytrwałej pracy, wyrzeczeń, wewnętrznej dyscypliny, zdrowego trybu życia. „Taka jest - zauważa Jan Paweł II - logika sportu [...]; taka też jest logika życia: bez wyrzeczeń nie można uzyskać liczących się wyników ani prawdziwej satysfakcji" (n. 4).


Ta prawda odnosi się również do naszego chrześcijańskiego życia. Pan Jezus nikomu ze swoich uczniów nie obiecał łatwego życia. Wprost przeciwnie, powiedział: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Mt 16, 24). Chrystus obiecał nam tylko, że nas nie pozostawi samych - pozostanie z nami „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28, 20).

 

3. Prawdziwy chrześcijanin wie, że musi codziennie podejmować wysiłek, aby porządkować swoje życie, usuwać z niego złe odruchy serca, niewłaściwe nawyki, egoistyczne upodobania. Uczeń Chrystusa wie, że musi wyrabiać w sobie właściwe postawy i sprawności, umacniać i pogłębiać wrażliwość serca. W takiej wewnętrznej pracy nad sobą potrzebna jest zdrowa asceza, zdolność do wyrzeczeń i umartwienia, aby być bardziej otwartym i ofiarnym w służbie Bogu i bliźnim. Tego wszystkiego nie jesteśmy zdolni się podjąć bez Bożej pomocy, dlatego w naszym codziennym życiu powinien się znaleźć czas na modlitwę, na rozmowę z Bogiem, by był On w centrum wszystkich naszych spraw, naszych zajęć, naszych marzeń i nadziei.


Warto zauważyć, że św. Ignacy Loyola, żyjący w XVI wieku mistrz życia duchowego, proponuje program twórczego, dynamicznego życia chrześcijańskiego zawarty w małej książeczce pod znamiennym tytułem „Ćwiczenia duchowne". Proponując różne formy modlitwy, na przykład medytacje, kontemplacje, rachunek sumienia czy modlitwy ustne, święty Ignacy dodaje: „Albowiem jak przechadzka, marsz i bieg są ćwiczeniami cielesnymi, tak podobnie ćwiczeniami duchownymi nazywa się wszelkie sposoby przygotowania i usposobienia duszy do usunięcia wszelkich uczuć nieuporządkowanych, a po ich usunięciu - do szukania i znalezienia woli Bożej w takim uporządkowaniu swego życia, aby służyło dla dobra i zbawienia duszy" (Ćwiczenia duchowne, 1). Inaczej mówiąc, potrzebny nam jest w życiu stały trening duchowy, aby utrzymać dobrą kondycję ducha i gotowość ofiarnego służenia Bogu i bliźnim.

 

4. Ewangelia dzisiejsza zachęca nas, byśmy pokładali ufność w Bogu, naszym Ojcu, i prosili Go o wszystko, czego nam potrzeba.

Tę zachętę kieruje do nas sam Jezus: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone" (Łk 11, 9-10). Do proszenia Boga o potrzebne nam dary i łaski powinno nas skłaniać przeświadczenie, że przecież jest On naszym najlepszym ojcem. Dobry ojciec nigdy nie skrzywdzi swego syna. „Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy poprosi o jajko, czy poda mu skorpiona?" (Łk 11, 11-12). Przez te drastyczne przykłady Chrystus pragnie nas pouczyć, że warto wszystko zawierzyć Bogu i w Nim złożyć całą nadzieję, wiedząc, że nasz los jest w Jego ręku. Przed Bogiem nie możemy się czuć samowystarczalni, bo przecież Jemu wszystko zawdzięczamy. On nas powołał do życia, On nas podtrzymuje w istnieniu, i w Jego domu mamy przygotowane mieszkanie.


Drodzy bracia, drogie siostry, dziś, podczas tej Mszy świętej, dziękujemy Bogu za wszystkie Jego dary i łaski, jakie stały się udziałem w tych stu pięciu latach Małopolskiego Związku Piłki Nożnej i całego środowiska sportowego, któremu Związek służy. Dziękujemy za wszelkie dobro związane z działalnością Małopolskiego Związku, obejmującą szerokie kręgi zawodników, trenerów, instruktorów i działaczy sportowych.


Mecze piłki nożnej zakładają rywalizację drużyn, ale powinna to być szlachetna rywalizacja. Ta uwaga odnosi się również do środowiska kibiców, dopingujących swoją drużynę, cieszących się z jej zwycięstw i przeżywających jej przegrane. Trzeba umieć kontrolować niezdrowe emocje, jakie mogą się niekiedy zrodzić, prowadząc w skrajnych wypadkach do nietolerancji i przemocy. Małopolski Związek Piłki Nożnej zrzesza wszystkie drużyny piłkarskie w naszym regionie, więc jubileusz Związki może i powinien zbliżyć do siebie niejednokrotnie antagonistyczne drużyny. Byłby to piękny, dojrzały owoc jubileuszu.
Życzę Małopolskiemu Związkowi, by zgodnie ze swym Statutem „dbał o poziom moralno - wychowawczy i sportowy działaczy sportowych, sędziów, zawodników, trenerów, instruktorów oraz pracowników zatrudnionych w sporcie" (Statut, § 16, p. 4).

 

5. Zakończmy modlitwą świętego Jana Pawła II za sportowców. Niech ona nam towarzyszy i oświeca, byśmy wszyscy dobrze rozegrali mecz naszego życia:


„Wpatrujemy się, Chryste, w Ciebie,
który dajesz każdemu człowiekowi pełnię życia. [...]
Panie Jezu Chryste,
Pomagaj sportowcom być Twoimi przyjaciółmi
i świadkami Twojej miłości.
Pomagaj im wkładać tyle samo wysiłku
w osobistą ascezę co w sport;
wspomagaj ich w dążeniu do harmonijnej
i spójnej jedności ciała i duszy.
Niech będą dla tych, którzy ich podziwiają,
wartościowymi wzorami do naśladowania.
Pomagaj im, aby byli zawsze atletami ducha
i mogli zdobyć Twoją bezcenną nagrodę:
wieniec nie więdnący i trwający na wieki.
Amen!" (homilia, 29 X 2000, n. 5).

 

Stanisław kard. Dziwisz
Metropolita Krakowski

 

 

powrót

Msze święte


Partnerzy:
Mecenas: