„24 godziny dla Pana", 4 III 2016


Czyżyny, „24 godziny dla Pana", 4 III 2016
Czytania: Iz 52, 7-10; J 21, 15-17

 

Drodzy Bracia i Siostry!


1. Wsłuchując się w rozmowę zmartwychwstałego Jezusa z Szymonem Piotrem na brzegu Jeziora Tyberiadzkiego, możemy powiedzieć, że stanowi ta rozmowa pewnego rodzaju podsumowanie, a także egzamin z kilku lat niezwykłych doświadczeń galilejskiego rybaka. Spotkało go w życiu wielkie wyróżnienie. Jako jeden z pierwszych znalazł się w kręgu oddziaływania Nauczyciela z Nazaretu. Razem ze swoim bratem Andrzejem został dosłownie oderwany od codziennej pracy, kiedy bowiem pewnego dnia zarzucali sieć w jezioro, przechodzący obok Jezus skierował do nich słowa: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi". A oni - jak podaje dalej Ewangelista Marek - „porzucili sieci i poszli za Nim" (por. Mk 1, 16-18). Zaraz potem i w podobny sposób zostali powołani inni dwaj bracia - Jakub i Jan. Oni też zostawili wszystko i poszli za Jezusem. Uderza nas odwaga i radykalizm tych ludzi. Powołujący ich Jezus był niewątpliwie fascynującą postacią. Oni zaś zaufali Mu bezgranicznie i postawili wszystko na jedną kartę.


Szymon zawsze wyróżniał się gronie najbliższych uczniów Jezusa. Dzisiaj moglibyśmy powiedzieć, że odznaczał się cechami lidera. To jego Jezus upatrzył sobie i wybrał, by na nim, na jego wierze, niczym na skale, zbudować swój Kościół. Dlatego też dodał mu drugie imię. Nazwał go Piotrem - czyli Opoką, Skałą.

 

2. Szymon Piotr był człowiekiem o gorącym sercu, i Jezus znał głębię jego serca. Wiedział, że może na niego liczyć. Ale Szymon Piotr był również słabym, grzesznym człowiekiem, i był tego świadom. Pamiętamy scenę cudownego połowu na jeziorze. Piotr wobec boskiej potęgi Mistrza upadł na kolana i prosił Go: „Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny". Ale wtedy właśnie usłyszał: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił" (Łk 5, 8. 10). Chrystus powoływał i nadal powołuje do swojej służby ludzi słabych i grzesznych, ale stają się oni mocni Jego mocą i Jego świętością.


Ludzka słabość Piotra ujawniła się w sposób dramatyczny w noc męki Jezusa. Wtedy trzykrotnie zaparł się Mistrza. Ale zaraz potem, widząc Go pojmanego, bitego i znieważanego, czując na sobie Jego przenikliwe, ale pełne dobroci spojrzenie, gorzko zapłakał. To miłosierne spojrzenie i te łzy odmieniły apostoła. Odtąd stał się nawróconym, pokornym uczniem, oddanym całkowicie Chrystusowi i Jego Ewangelii.

 

3. Na takiego, słabego, ale nawróconego i pokornego ucznia o gorącym sercu postawił ostatecznie Jezus. Na nim - jak na skale - ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan miał zbudować Kościół, wspólnotę swoich uczniów ogarniającą cały świat. Jemu, Piotrowi, miał powierzyć klucze królestwa niebieskiego. On miał związywać i rozwiązywać Boże sprawy na ziemi. Otrzymał władzę i misję umacniania braci w wierze.


Rozmowa na brzegu Jeziora Tyberiadzkiego dotyczyła sprawy najważniejszej. Chrystus zapytał Rybaka: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz mnie więcej aniżeli?" To samo pytanie powtórzył jeszcze dwa razy, co zasmuciło apostoła, bo zrodziło w nim wątpliwość, czy Jezus rzeczywiście mu wierzy po tym wszystkim, co stało się w nocy na dziedzińcu domu najwyższego kapłana Kajfasza. Dlatego pełna pokory odpowiedź brzmiała: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, ze Cię kocham". Szymon Piotr nie powiedział po prostu: „Tak, Panie, kocham Cię". Może zabrzmiałoby to niewiarygodnie, dlatego apostoł odpowiedział w innej formie. Powołał się na fakt, że Chrystus znał głębię jego serca. On przecież wiedział dobrze, co kryje się w człowieku.
Szymon Piotr zdał teoretyczny egzamin z miłości. I dlatego otrzymał pasterską misję w Kościele: „Paś baranki moje. Paś owce moje" (por. J 21, 15-17). Ale ten egzamin Szymon Piotr zdawał do końca życia, głosząc niezmordowanie Ewangelię swego Mistrza. A ostatecznie egzamin z miłości zdał w stolicy Imperium Rzymskiego, gdzie został ukrzyżowany za swą miłość i wierność Jezusowi Chrystusowi, Zbawicielowi świata.


4. Drogie siostry, drodzy bracia, mając w pamięci doświadczenie Szymona Piotra, jego słabość i pokorę, ale także jego niezłomną wiarę i żarliwą miłość, możemy spojrzeć na nas samych, na nasze słabości i grzechy, ale także na naszą wiarę, na nasze powołanie i miejsce w Kościele. Być uczniem Jezusa, a każda i każdy z nas jest nim na mocy chrztu świętego, znaczy utożsamić się z Nim, pójść za Nim, przyjąć Jego styl życia, miłości i służby.


Nasze chrześcijańskie powołanie musimy odczytywać w konkretnej, egzystencjalnej sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Chrystus liczy na każdą i każdego z nas. Dla zdecydowanej większości uczniów Jezusa powołaniem jest małżeństwo i rodzina. Chrystus i Jego Kościół potrzebuje dobrych, świętych małżeństw i rodzin, tych fundamentalnych wspólnot życia i miłości. Ale Chrystus i Jego Kościół potrzebuje także ludzi, którzy - tak jak rybacy znad Jeziora Galilejskiego - gotowi są zostawić wszystko, by oddać się Jezusowi całkowicie do dyspozycji. Chrystus i Jego Kościół także dzisiaj potrzebuje kapłanów i osób konsekrowanych do szczególnej posługi głoszenia Ewangelii, do przybliżania braciom i siostrom skarbnicy łask zawartych w sakramentach. Miejmy otwarte umysły i wrażliwe serca, by rozpoznać głos powołującego nas Pana. On na nas liczy i On też egzaminuje nas z miłości, jak Szymona Piotra. Miłość bowiem leży u podstaw każdego chrześcijańskiego powołania.

 

5. Dwa lata temu Papież Franciszek zaproponował ciekawą inicjatywę duszpasterską w całym Kościele, której na imię „24 godziny dla Pana". Czas jest dokładnie określony: chodzi o jedną dobę, zaczynającą się w piątkowy wieczór czwartego tygodnia Wielkiego Postu, i kończącą się w sobotę wieczorem. Ten czas przeznaczony jest na modlitwę, na adorację Najświętszego Sakramentu oraz na możliwość przystąpienia do sakramentu pojednania. Inicjatywa ma nam przypomnieć to, co najważniejsze, co najgłębsze. Najważniejszy jest Jezus Chrystus. Adorując Go, wpatrując się w białą Hostię, mamy sobie jeszcze bardziej uświadamiać, że On powinien być w centrum naszego życia i wszystkich naszych spraw osobistych, rodzinnych i społecznych.


Adorując Boży Majestat i powtarzając z całym niebem: „Święty, Święty, Święty", jednocześnie uświadamiamy sobie naszą grzeszność, naszą słabość i bezradność wobec zła. Ale Pan Jezus nie chce nas pozostawić w takim stanie ducha. Dlatego ustanowił sakrament pojednania, w którym doświadczamy Jego nieskończonego miłosierdzia. Warunkiem jest nasza szczerość, spojrzenie prawdzie w oczy, wyznanie naszej winy i pragnienie odnowy życia, powrót na drogę miłości i służby. Sakrament spowiedzi to wielki dar Zmartwychwstałego Pana dla Kościoła. Dziś ten dar mamy w zasięgu ręki. Korzystajmy z niego!


Tegoroczne „24 godziny dla Pana" wpisane są w Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, podczas którego dociera do nas w sposób jeszcze bardzie przenikliwy prawda o Bogu „bogatym w miłosierdzie", ale także wezwanie, byśmy byli „miłosierni jak Ojciec".

 

6. Bracia i siostry, inicjatywa duszpasterska „24 godziny dla Pana" otwarta jest dla wszystkich, ale w sposób szczególny trafia do środowisk duszpasterstwa akademickiego, do ludzi młodych, prowadzących intensywny tryb życia, do ludzi zajętych studiami czy pracą. Przychodzi czas, by pośród wszystkich spraw, zaangażowań, planów i marzeń, zatrzymać się na chwilę i pomyśleć o sprawach najważniejszych, a do nich należą sprawy między nami i Bogiem. W tym kontekście mogą zrodzić się pytania: ku czemu zmierza moje życie? Co w nim jest naprawdę ważne? Na czym mi najbardziej zależy? Na jakich wartościach buduję projekt mojego życia? Warto odpowiedzieć sobie na te pytania, wpatrując się, również nocną porą, w Jezusa Eucharystycznego. A odpowiedź niech nam podyktuje serce.


Przeżywamy Wielki Post, zmierzamy do Świąt Wielkiej Nocy, ale przecież cały czas myślimy o potężnym wyzwaniu, jakie na nas czeka za 144 dni. Mam na myśli Światowy Dzień Młodzieży. Czeka nas w dalszym ciągu wielka praca, ale też wielka szansa, by ożywić jeszcze bardziej Kościół w Polsce, nasze wspólnoty parafialne, nasze środowiska, by zarazić się entuzjazmem wiary młodych, którzy do nas przyjadą z całego świata. Światowy Dzień Młodzieży zawdzięczamy decyzji Ojca Świętego Franciszka. On też do nas, do Krakowa przyjedzie. Zdajemy sobie sprawę, że Światowy Dzień Młodzieży w Krakowie to także dar św. Jana Pawła II. Młodzi chrześcijanie chcą odwiedzić jego ojczyznę i jego miasto. Chcą odwiedzić Kraków, który traktowany jest jako duchowa stolica Bożego Miłosierdzia. Stąd hasło tegorocznego Światowego Dnia Młodzieży, które jest jednym z Błogosławieństw: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" (Mt 5, 7).


Nie muszę dodawać, jak bardzo liczę na parafię św. Tadeusza Judy w tym dziele. Wasz proboszcz, ksiądz Czesław, jest przecież jednocześnie dyrektorem Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego w naszej Kurii Metropolitalnej.
Trwajmy więc na modlitwie, na adoracji. Ze skruszonym sercem przystępujmy do sakramentu pojednania. I głośmy światu, że warto zawierzyć Chrystusowi, warto służyć Mu i warto na Nim budować naszą przyszłość.
Amen!

 

Stanisław kard. Dziwisz
Metropolita Krakowski

 

powrót

Msze święte


Partnerzy:
Mecenas: