Homilia Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego | Sanktuarium Bożego Miłoseirdzia w Łagiewnikach |24.11.2017


Poświęcenie świątyni w Jerozolimie, o którym słyszeliśmy w czytaniu z Pierwszej Księgi Machabejskiej, miało miejsce w 164 roku przed narodzeniem Chrystusa. Oto po zwy-cięskich wojnach Machabeuszów z dowódcami wojsk króla Antiocha Żydzi poczuli wreszcie smak prawdziwej wolności. Ustały prześladowania ze strony pogan, którzy przemocą usiłowa-li narzucić im swoje obyczaje i zwyczaje, stojące w wyraźnej sprzeczności z Mojżeszowym Prawem. Zakończył się czas konieczności heroicznego trwania przy Bogu Abrahama, Izaaka i Jakuba. Nie były już potrzebne męczeńskie świadectwa uczonego w Piśmie Eleazara czy siedmiu synów mordowanych po kolei na oczach ich matki, zachęcającej ich do mężnego trwania przy wierze ojców, która na koniec sama została umęczona. Jak słyszeliśmy bowiem, „dwudziestego piątego dnia dziewiątego miesiąca, to jest miesiąca Kislew, sto czterdziestego ósmego roku [Żydzi] wstali wcześnie rano i zgodnie z Prawem złożyli ofiarę na nowym ołta-rzu całopalenia, który wybudowali. Dokładnie w tym samym czasie i tego samego dnia, które-go poganie go zbezcześcili, został on na nowo poświęcony przy śpiewie pieśni i grze na cy-trach, harfach i cymbałach. Cały lud upadł na twarz, oddał pokłon i aż pod niebo wysławiał Tego, który im zesłał takie szczęście" (1 Mch 4, 52-55). Uroczystości trwały przez całe osiem dni. Jednakże Żydom bynajmniej to nie wystarczało. Ich radość była tak wielka, a poczucie znaczenia tego wydarzenia tak ogromne, że jego pamiątkę postanowiono odtąd obchodzić każdego kolejnego roku jako uroczystość Poświęcenia Świątyni.
Ponad półtora wieku później pośrodku tej samej jerozolimskiej Świątyni, właśnie w uroczystość jej Poświęcenia, stanął Jezus Chrystus. Wydawałoby się, że szczęcie Izraelitów powinno być wtedy wręcz trudne do wyobrażenia, a radość nieporównanie większa niż wów-czas, gdy ich przodkowie świętowali poświęcenie nowego ołtarza. Przecież pośród Ludu Wy-branego znalazł się w świątyni tak bardzo oczekiwany przez wszystkich synów Izraela Me-sjasz, Boży Syn. Tymczasem zamiast radości ludu i składanych Mu hołdów spotkały Go pełne podejrzliwości żądania Żydów, ażeby otwarcie powiedział im, że jest Mesjaszem (por. J 10, 24). Jednak kiedy wyznał swoją istotową jedność z Bogiem Ojcem - „Ja i Ojciec jedno jeste-śmy", „Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu" (J 10, 30. 38) - Żydzi „porwali za kamienie, aby Go ukamienować" (J 10, 31). Dużo łatwiej przyszło mi uznać Chrystusa jako bluźniercę, niż uwie-rzyć w Jego posłannictwo Zbawiciela świata i Odkupiciela człowieka.
Nie dziwmy się zatem, że jeżeli Żydzi nie chcieli uznać w Jezusie Mesjasza Pańskiego, to tym bardziej nie byli w stanie uszanować świętości samej świątyni. Pod tym względem do-szło do szczególnego paradoksu. Z jednej strony co rok uroczyście obchodzili oni uroczystość jej Poświęcenia, natomiast z drugiej - jak słyszeliśmy w czytanym dzisiaj fragmencie Ewange-lii według św. Łukasza - uczynili z niej targowisko. Pan Jezus widząc to swoiste zbezczesz-czenie Świątyni, zapałał świętym gniewem. Nie mógł zgodzić się na to, żeby w miejscu prze-znaczonym na kult Najwyższego, sprawowano w gruncie rzeczy pogański kult pieniądza i zysku. Wszedłszy do Świątyni, „zaczął wyrzucać sprzedających w niej [i] mówił do nich: «Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbój-ców»" (Łk 19, 45-46). Sekwencja wydarzeń jest tutaj bardzo wyraźna - najpierw odrzuca się Boga, później bezcześci się Jego świątynię. Fundamentalną przyczyną tej sekwencji jest brak wiary, a konsekwencji tej miłości, jakiej Chrystus domagał się od człowieka: „Będziesz miło-wał Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą" (Mk 12, 30).
Drodzy Siostry i Bracia!
Komentowane przez nas wydarzenia biblijne mają bardzo wyraźne odniesienie do na-szych czasów. Jak bowiem w 2003 roku pisał św. Jan Paweł II Wielki w adhortacji apostol-skiej Ecclesia in Europa, „europejska kultura sprawia wrażenie «milczącej apostazji» człowie-ka sytego, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał" (EE, 9). Czyż możemy się dziwić, że wyraźną dla wszystkich konsekwencją tej apostazji, tego cichego odejścia całych społeczności od Bo-ga, jest los licznych kościołów chrześcijańskich w Zachodniej Europie, które - sprzedawane w imię praw wolnego rynku i przemieniane w bary, kluby czy sale widowiskowe lub koncertowe - są po prostu bezczeszczone? Temu bezczeszczeniu chrześcijańskich kościołów towarzyszy dalsza degradacja samego człowieka. Gdzie nie ma świątyń, tam nie ma też modlących się ludzi; gdzie ludzie się nie modlą, tam z coraz większym trudem można na ich obliczach do-strzec wzór i podobieństwo ich Stwórcy; gdzie ludzie odwracają się od Boga, tam coraz bar-dziej agresywnie są głoszone idee i hasła wymierzone w godność kobiety i mężczyzny, w nie-rozerwalność i świętość małżeństwa oraz w rodzinę jako najbardziej podstawową komórkę społeczną. Tam też niezrozumiałe, a dla niektórych po prostu śmieszne jest mówienie o rodzi-nie jako o Ecclesia domestica - o „Kościele domowym".
Drodzy Siostry i Bracia!
Znajdujemy się w sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Przed oczyma naszej duszy staje postać św. Jana Pawła II, który pragnął przejść do historii Kościoła przede wszystkim jako papież rodziny. Za jego przyczyną módlmy się do Boga o łaskę wielkiej radości, ilekroć znaj-dziemy się w kościele, w domu Pańskim. Radości wypływającej z tego, że oto stopy nasze znalazły się miejscu świętym, w którym możemy słyszeć głos Boga i karmić się Chrystusowym Ciałem. A następnie módlmy się o to, abyśmy z odwagą mogli iść dalej przez całe nasze życie, głosząc wszędzie Ewangelię, czyli Dobrą Nowinę o Zbawieniu, jakie stało się dla nas w Jezu-sie Synu Bożym.

 

Msze święte


Partnerzy:
Mecenas: