Boże Narodzenie 2017 - Msza w dzień

 

Dzisiejszy dzień zaczęliśmy o północy wraz aniołami i pasterzami, o których opowiadał w swojej Ewangelii św. Łukasz. Wraz z pasterzami biegliśmy na spotkanie Maryi, Józefa i owiniętego w pieluszki, leżącego w żłobie Dziecięcia. Wraz z aniołami śpiewaliśmy: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom Bożego upodobania". Natomiast teraz, w porze pełnego świętowania Bożego Narodzenia, liturgia Kościoła każe nam stanąć w pełni zadumy, a równocześnie najwyższej czci i uwielbienia wobec niezmierzonej wielkości Boskiego Logosu, Odwiecznej Mądrości, Jednorodzonego Syna Bożego. Stajemy pełni pokory i czci dlatego, że - jak mówi Ojciec Święty Benedykt XVI - „centrum chrześcijańskiej wiary w Boga stanowi pojęcie Logosu". O tym Jednorodzonym Bożym Synu słyszeliśmy w dzisiejszym czytaniu, w Liście do Hebrajczyków. Jego autor pisał: „Bóg (...) w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna" (Hbr 1, 1-2a). Przez Syna, przez którego stworzył wszechświat. On bowiem jest „odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swojej potęgi" (Hbr 1, 3). Pogłębia tę myśl św. Jan Apostoł w prologu do swojej Ewangelii: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało" (J 1, 1-3).

 

Słowo. Logos. W refleksji teologicznej wyodrębnia się dwa zasadnicze rozumienia tego pojęcia. Najpierw Logos jawi się nam jako sens, jako ratio. Stwórczy rozum powołuje wszystko do istnienia. W tym, co o Boskim Logosie pisał św. Jan, streszcza się to, co wiemy z Księgi Rodzaju o stworzeniu świata. Świat powstał z wolności Boga, z Jego zamysłu, z Jego miłości i mocą Jego słowa. Jak refren pieśni o stworzeniu wracają słowa: „Bóg rzekł i stało się". Wypowiedział słowo i tworzył się wszechświat. Wszystko zatem, jak pisał św. Jan, stało się przez Boskie słowo. Ale Logos ma też inne znaczenie. To verbum. Bóg jest wypowiedzią. Odnosi się do każdego z nas, nawiązuje relacje. Jest kimś, jest podmiotem, jest tym, który tworzy więzy miłości. Ten przedwieczny Logos, Boskie Słowo, Jednorodzony Boży Syn wchodzi w historię ludzkości. Św. Jan pisze: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas" (J 1, 14 ). Stało się ciałem, czyli człowiekiem. Tutaj dotykamy tego, o czym pisał św. Paweł w Liście do Filipian - Bóg wyniszczył samego siebie. Zgodził się na kenozę, na pomniejszenie. Potężny, Boski Logos stał się kruchą i bezbronną Dzieciną złożoną w żłobie. Tajemnica Boga-Człowieka, którą próbują zgłębić ludzie, jakże często popadając w herezję, bo jedni mówią, że to tylko człowiek nie różniący się niczym od nas poza wyjątkową mądrością i świętością, inni mówią, że to tylko Bóg, a Jego człowieczeństwo jest tylko pozorem. Jednakże Kościół mocą Ducha Świętego od samego początku w sposób jednoznaczny mówi: Słowo ciałem się stało, Boski Logos stał się człowiekiem i zamieszkał między nami. Jego obecność pośród nas pociąga za sobą bardzo określone konsekwencje. Czytamy w prologu Janowej ewangelii: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła" (J 1, 4-5). 

 

To, że słowo zamieszkało między nami, że stało się człowiekiem sprawia, że naraz odkrywamy swoją godność, nieporównywalną z jakimkolwiek istnieniem tego świata. Jesteśmy bowiem nakierowani ku boskości, a to sprawia, że mamy żyć w tej światłości, którą jest Chrystus i nie wolno nam dać się zwyciężyć ciemnościom. Chrystus-Światłość mówi do każdej i każdego z nas: Człowieku, nie zrozumiesz siebie, ani swego powołania, ani swego ostatecznego celu, ani swej godności, jeżeli nie zechcesz zrozumieć siebie w tym kluczu, jakim jest właśnie owo Słowo, które stało się Ciałem i zamieszkało między nami. Jest to prawda, którą z wielką mocą głosił przez cały pontyfikat św. Jan Paweł II. Nie zrozumiemy siebie bez Chrystusa. Nie pojmiemy siebie bez tego światła, które On rzuca na nasz los. Bo tylko On, Chrystus, wie co w sercu każdego człowieka się kryje. Tylko On to wie. Ale wraz z tym, że możemy, że powinniśmy siebie zrozumieć w świetle Chrystusa, zaczyna się nasz dramat. Pisze św. Jan: „[Słowo] przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego - którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili" (J 1, 11-13). Jedni zatem nie przyjmują tego słowa, nie chcą go słuchać, odrzucają, ale są tacy, którzy je przyjmują i spotykają się ze szczególnym błogosławieństwem. Stają się dziećmi Bożymi. To wszystko dlatego, że zostali dotknięci Bożą łaską; że z Boga się narodzili. Co znaczy: narodzić się z Boga? Trzeba nam wrócić do nocnej rozmowy Chrystusa z Nikodemem u progu publicznej działalności Jezusa. Mówił wtedy nauczyciel z Nazaretu do wybitnego znawcy Pisma: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego" (J 3, 3). I odpowiedź Nikodema - jakże realistyczna, a jednocześnie jak ciasna w swoim myśleniu - „Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?" (J 3, 4). I wtedy usłyszał: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem" (J 3, 5-6 ).

 

Narodzić się z wody chrztu św. i stać się Bożym dzieckiem. Narodzić się z Ducha i dać się prowadzić Duchowi. Duchowi mądrości i Duchowi prawdy - to właśnie o Nim dalej mówił Jezus w rozmowie z Nikodemem: „Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu" (J 3, 20-21).

 

Być dzieckiem światłości, zbliżać się do światła bez lęku, by się okazało, że wszystkie nasze uczynki są dokonane w Bogu. Uczynki, które wypływają z miłości i są człowieczą odpowiedzią na nieskończoną miłość Słowa, które stało się Ciałem. Są to uczynki, będące konsekwencją podwójnego przykazania miłości: miłości Boga, którego trzeba kochać całym swoim sercem, ze wszystkich swoich sił, całą swoją duszą i miłości bliźniego, którego trzeba kochać jak siebie. Wtedy jesteśmy dziećmi światłości i nie chowamy się w ciemność, lękając się sądu. Wtedy wiemy, że jesteśmy z Boga i pojmujemy całe wielkie przesłanie świąt Bożego Narodzenia: Syn Boży, odwieczny Logos, stał się człowiekiem, abyśmy my, grzeszni i słabi ludzie, stali się na powrót Bożymi dziećmi.

 

Dzisiejsze święto zaczęło się o północy naszą drogą wyznaczoną przez aniołów i pasterzy. Teraz stoimy przed tajemnicą Boskiego Logosu. Jakże cudownie droga aniołów i pasterzy łączy się z uwielbieniem Boskiego Logosu w kolędzie:

 

„Mizerna, cicha, stajenka licha,
Pełna niebieskiej chwały.
Oto leżący, przed nami śpiący
W promieniach Jezus mały.

Wielkie zdziwienie: wszelkie stworzenie
Cały świat orzeźwiony;
Mądrość Mądrości, Światłość Światłości,
Bóg-Człowiek tu wcielony!

I oto mnodzy, ludzie ubodzy
Radzi oglądać Pana,
Pełni natchnienia, pełni zdziwienia
Upadli na kolana".

 

 

Msze święte


Partnerzy:
Mecenas: