Kard. Dziwisz: Żyjemy dla Jezusa i dla sprawy, dla której On przyszedł na ziemię

W dniu 29 września w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia odbyła się pielgrzymka Kapłanów Archidiecezji Krakowskiej przed Rokiem Wiary.

 

Liturgii otwarcia przewodniczył ks. bp Grzegorz Ryś, który za Benedyktem XVI zachęcał, by rozpoczynający się Rok Wiary był przez nas przeżywany, "jako rok wiary wyznawanej, przeżywanej i przemodlonej i przekazywanej".

 

Ukazał także propozycję ujęcia Roku Wiary; jego początku i zakończenia i spięcia go w dwie klamry: traditio symboli i redditio symboli.

"Między tymi dwoma wydarzeniami: traditio symboli i redditio symboli ma się odbyć Rok Wiary" - mówił.

 

Hierarcha przypomniał także, że symbolem wiary jest Skład Apostolski, który jest najstarszym katechizmem rzymskiego Kościoła i streszczeniem wiary, jaką wyznawało 12 apostołów.

 

Następnie odbył się obrzęd przekazania wiary. Kardynał Stanisław Dziwisz złożył wyznanie wiary, które w ciszy i skupieniu wysłuchali uczestniczący w nabożeństwie zgromadzeni kapłani.

 

Po adoracji Najświętszego Sakramentu rozpoczęła się uroczysta Msza św. pod przewodnictwem ks. kard. Stanisława Dziwisza, Metropolity Krakowskiego. W Mszy św. uczestniczyli także biskupi pomocniczy Archidiecezji Krakowskiej, bp Tadeusz Pieronek, infułaci, członkowie kapituł, przedstawiciele Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie oraz licznie zgromadzeni księża diecezjalni i zakonni.

 

W swojej homilii kard. Stanisław Dziwisz przypomniał kapłanom, że ich osobiste życie oraz ich posługa kapłańska znajdują się w centrum zainteresowania społeczeństwa, również mediów.

"W ostatnich latach to zainteresowanie nasiliło się. Nie zawsze przedstawia się obiektywny obraz księdza. Czasem jest to obraz zdeformowany, czasem karykaturalny. Nagłaśniane są wszystkie potknięcia, słabości i grzechy ludzi Kościoła, podważając tym samym jego misję, odbierając mu wiarygodność, oskarżając go o hipokryzję" - mówił.

 

Zachęcał także, aby kapłani dbali o przejrzystość relacji z wszystkimi osobami, aby celibat był znakiem ich całkowitego oddania się Chrystusowi i Kościołowi.

"Musimy po prostu, pomimo naszej słabości i grzeszności, stawać się świętymi. Takie wyzwanie i takie zadanie staje przed nami w Roku Wiary. To samo powiedziałby nam Jan Paweł II. On też dorastał do świętości pośród swoich codziennych zajęć pasterskich i wyzwań, przed jakimi stawał. Jego świętość była bardzo zwyczajna, była konsekwencją projektu życia, w centrum którego był Jezus Chrystus i Jego Ewangelia. Tym ideałem żył dzień po dniu, do końca. Nie muszę dodać, że byłem tego bliskim świadkiem".

 

Przed końcowym błogosławieństwem Metropolita Krakowski przekazał przedstawicielom duchowieństwa dokumenty soborowe, jako program pracy na Rok Wiary.

 

"Są to dokumenty Soboru Watykańskiego II. Duch Święty, poprzez nauczanie Soboru, wskazał Kościołowi drogę, którą powinien dziś kroczyć. Tą drogą szedł wiernie bł. Jan Paweł II. W swoim testamencie napisał: „Pragnę raz jeszcze wyrazić wdzięczność Duchowi Świętemu za wielki dar Soboru Watykańskiego II, którego wraz z całym Kościołem – a w szczególności z całym Episkopatem – czuję się dłużnikiem. Jestem przekonany, że długo jeszcze dane będzie nowym pokoleniom czerpać z tych bogactw, jakimi ten Sobór XX wieku nas obdarował. Jako Biskup, który uczestniczył w soborowym wydarzeniu od pierwszego do ostatniego dnia, pragnę powierzyć to wielkie dziedzictwo wszystkim, którzy do jego realizacji są i będą w przyszłości powołani. Sam zaś dziękuję Wiecznemu Pasterzowi za to, że pozwolił mi tej wielkiej sprawie służyć w ciągu wszystkich lat mego pontyfikatu” - zakonczył.

 


 

 

 

Pielgrzymka Kapłanów Porta fidei, Łagiewniki, 29 IX 2012
Czytania: Dn 7, 9-10. 13-14; J 1, 47-51

 

Homilia

 

 

Drodzy bracia Kapłani i wszyscy uczestnicy tej Eucharystii!

1. Mika’el – Któż jak Bóg! Treść imienia Archanioła Michała dotyka istoty naszej wiary, stanowi jej serce. To imię może stać się najważniejszym pytaniem i jednocześnie odpowiedzią człowieka szukającego swoich korzeni i źródeł, zastanawiającego się nad sensem swojego życia i śmierci, miłości i cierpienia. Jeżeli nie Bóg, to kto lub co? Bez Boga żadna filozofia, żadna ideologia, żaden system nie ocali losu człowieka, nie zbawi go i nie zaspokoi jego niezniszczalnego i głębokiego pragnienia życia.

 

W imieniu i zawołaniu „Któż jak Bóg” zapisane jest zdumienie i podziw człowieka stającego przed tajemnicą Stwórcy nieba i ziemi, Pana wszechświata, o którym niewiele wiemy. Ale wiemy, że jest miłością i że z miłości stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Psalmista woła: „O Panie, nasz Boże, jak przedziwne jest Twoje imię na całej ziemi! Tyś swój majestat wyniósł nad niebiosa. […] Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło palców Twoich, na księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego?” (Ps 8, 2. 4-5).

Z imieniem i zawołaniem „Któż jak Bóg” łączy się wyzwanie i zadanie, by On rzeczywiście był w centrum wszystkich naszych spraw, naszych marzeń i planów. Taki program przyjmuje człowiek wiary, a jego postawą wobec przenajświętszego Boga jest postawa adoracji.

 

Prorok Daniel dzieli się z nami wizją Przedwiecznego, zasiadającego na tronie „z ognistych płomieni”, któremu służy „tysiąc tysięcy” i przed którym stoi „dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy” (Dn 7, 10) nienazwanych z imienia aniołów. Włączamy się w ten orszak duchów niebieskich, wielbiących Boży Majestat.

 

2. Któż jak Bóg! Któż jak Jezus Chrystus, Syn Człowieczy, przybywający na obłokach. „Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie” (Dn 7, 14). Sam Jezus zapowiada nam w dzisiejszej Ewangelii: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego” (J 1, 51).

 

Jak zaznacza Instrumentum laboris najbliższego Synodu Biskupów, poświęconego nowej ewangelizacji dla przekazu wiary chrześcijańskiej, „wiara chrześcijańska to nie tylko doktryna, wiedza, zbiór reguł moralnych i tradycja. Wiara chrześcijańska to rzeczywiste spotkanie, relacja z Jezusem Chrystusem. Przekazywać wiarę znaczy tworzyć w każdym miejscu i czasie warunki umożliwiające takie spotkanie między ludźmi i Jezusem Chrystusem. Celem wszelkiej ewangelizacji jest urzeczywistnienie tego spotkania, zarazem wewnętrznego i osobistego, publicznego i wspólnotowego. Jak to potwierdził Papież Benedykt XVI, «u początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę» (Deus caritas est, 1). […] Spotkanie z Jezusem to spotkanie, po którym nic już nie jest takie, jak przedtem. […] Jest to spotkanie, które uzdalnia nas do czynienia rzeczy nowych i dawania świadectwa” (nn. 18-19).

 

Takie spotkanie z Mistrzem z Nazaretu przeżył Natanael. Nie wiemy, czego doświadczył pod drzewem figowym. Ale gdy uświadomił sobie, że Jezus zna głębię jego serca, przenika jego myśli i pragnienia, wyznał: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela” (J 1, 49).

 

Na drodze każdego z nas stanął Jezus. Każdy z nas usłyszał bardzo osobiste zaproszenie: Pójdź za Mną. On sam powołał nas przede wszystkim do przyjaźni ze sobą, do wspólnoty życia. To jest fundament i warunek naszej kapłańskiej misji. Jesteśmy posłani do innych, aby świadczyć, że spotkaliśmy Pana, że On przemienił nasze życie, że to w Jego imieniu głosimy słowo życia i sprawujemy życiodajne sakramenty.

3. W liście apostolskim Porta fidei, ogłaszającym Rok Wiary, Ojciec Święty pisze: „«Kościół jako całość, a w nim jego pasterze muszą tak jak Chrystus wyruszyć w drogę, aby wyprowadzić ludzi z pustyni ku przestrzeni życia, ku przyjaźni z Synem Bożym, ku Temu, który daje nam życie – pełnię życia». Zdarza się obecnie dość często, że chrześcijanie bardziej troszczą się o konsekwencje społeczne, kulturowe i polityczne swego zaangażowania, myśląc, że wiara wciąż jest oczywistą przesłanką życia wspólnego. W rzeczywistości, założenie to nie tylko przestało być oczywiste, ale często bywa wręcz negowane” (n. 2).

 

Warto pamiętać o tych słowach, bo one odnoszą się również do wielu rodzin, środowisk i sytuacji, za które powinniśmy się czuć odpowiedzialni w obrębie Kościoła krakowskiego i naszej ojczyzny. Niech nas nie uspokajają ci wierni, którzy przychodzą na nasze zgromadzenia eucharystyczne. Dziękujemy Bogu za ich wiarę i zaangażowanie. Ale przecież mądry, gorliwy duszpasterz powinien myśleć o tych, których nie ma, którzy układają sobie życie poza wspólnotą Kościoła, przyjmując wzorce postępowania nie mające wiele wspólnego z Ewangelią. Jak do nich dotrzeć? Jak ich przekonać, że Kościół im nie zagraża, że Chrystus nie odbiera im wolności, bo On niczego człowiekowi nie zabiera, a wszystko daje.

 

„Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi” (Mk 1, 17). Te słowa usłyszeli pierwsi uczniowie. W szkole Jezusa powołany uczeń otrzymuje zawsze misję. Ta prawda jest tak oczywista w naszym powołaniu kapłańskim. Rys misyjny wpisany jest w naszą tożsamość. Czytamy w Porta fidei, a sprawdza się to w każdym pokoleniu i w naszym doświadczeniu, że miłość Chrystusa wypełniająca nasze serca „pobudza nas do ewangelizacji. Dzisiaj, tak jak wówczas, posyła On nas na drogi świata, abyśmy głosili Jego Ewangelię wszystkim narodom […]. Swoją miłością Jezus Chrystus przyciąga do siebie ludzi z każdego pokolenia: w każdym czasie zwołuje On Kościół, powierzając mu głoszenie Ewangelii, nakazem, który zawsze jest nowy. Z tego względu także dziś potrzeba bardziej przekonanego zaangażowania Kościoła na rzecz nowej ewangelizacji, aby na nowo odkryć w wierzeniu  radość i odnaleźć zapał do przekazywania wiary” (n. 7).

4. Drodzy bracia kapłani, zdajemy sobie sprawę, że nasze osobiste życie oraz nasza posługa kapłańska znajdują się w centrum zainteresowania społeczeństwa, również mediów. W ostatnich latach to zainteresowanie nasiliło się. Nie zawsze przedstawia się obiektywny obraz księdza. Czasem jest to obraz zdeformowany, czasem karykaturalny. Nagłaśniane są wszystkie potknięcia, słabości i grzechy ludzi Kościoła, podważając tym samym jego misję, odbierając mu wiarygodność, oskarżając go o hipokryzję.

 

Zwróćmy uwagę, że krytyka, niezależnie od tego, czy sprawiedliwa, czy niesprawiedliwa, dotyka zazwyczaj trzech obszarów naszego życia, pokrywających się z trzema radami ewangelicznymi: ubóstwem, czystością i posłuszeństwem. Wiemy, że w tych obszarach życia kapłańskiego musimy się stale oczyszczać i nawracać, by dawać jednoznaczne i przejrzyste świadectwo.

 

Powinniśmy uwalniać się od chęci posiadania zbędnych dóbr, które przecież dla apostoła są balastem. Do nas w pierwszym rzędzie skierowane jest pierwsze błogosławieństwo: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5, 3). Powinniśmy dbać o przejrzystość relacji z wszystkimi osobami, aby celibat był znakiem naszego całkowitego oddania Chrystusowi i Kościołowi czystym i niepodzielnym sercem. Powinniśmy podejmować ofiarnie zadania powierzane nam przez Kościół w osobie biskupa lub przełożonego zakonnego w przekonaniu, że posłuszeństwo jest cechą ludzi głębokiej i dojrzałej wiary. Jako kapłani nie żyjemy przecież dla siebie. Żyjemy dla Jezusa i dla sprawy, dla której On przyszedł na ziemię.

 

Wiemy, że ewangeliczny styl życia i gorliwość apostolska są owocem głębokiego życia duchowego, karmionego modlitwą i sakramentami, zwłaszcza sakramentem pokuty i Eucharystią. Jeżeli mamy być solą ziemi i światłością świata, musimy się karmić słowem Bożym i w jego świetle odtwarzać w naszym życiu i posłudze najgłębsze postawy Jezusa, „który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu” (Mt 20, 28).

 

Musimy po prostu, pomimo naszej słabości i grzeszności, stawać się świętymi. Takie wyzwanie i takie zadanie staje przed nami w Roku Wiary. To samo powiedziałby nam Jan Paweł II. On też dorastał do świętości pośród swoich codziennych zajęć pasterskich i wyzwań, przed jakimi stawał. Jego świętość była bardzo zwyczajna, była konsekwencją projektu życia, w centrum którego był Jezus Chrystus i Jego Ewangelia. Tym ideałem żył dzień po dniu, do końca. Nie muszę dodać, że byłem tego bliskim świadkiem.

5. Dzisiaj nieprzypadkowo jesteśmy w sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Jeżeli przemawia do nas genius loci, to właśnie rys miłosierdzia powinien być wpisany w kapłańską posługę Kościoła krakowskiego. Ważna jest nasza osobista wiara i kapłańska postawa, ale ważne jest również to, by dotrzeć do serca dzisiejszego człowieka. Wydaje się, że zachował on wrażliwość na miłosierdzie i to ono – miłosierdzie Boga – zdolne jest przemówić do niego, poruszyć go, otworzyć na przyjęcie Dobrej Nowiny.

 

Powierzmy więc nasz Rok Wiary Miłosiernemu Jezusowi, który od roku nawiedza wszystkie nasze wspólnoty parafialne. Niech w jego przeżywaniu wspierają nas grupy modlitewne Żywego Różańca i Grupy Adoracyjne. Prośmy na ten nadzwyczajny czas o szczególne orędownictwo w niebie Świętych Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała. Prośmy o to samo świętą Siostrę Faustynę oraz błogosławionego Jana Pawła II. Niech ci wszyscy przyjaciele Boga i ludzi uczą nas głębokiej wiary, niezachwianej nadziei i żarliwej miłości. Amen!

 

 

 

Zdjęcia: Tadeusz Warczak

1 2 3 4 5 6 7 8 9
powrót

Msze święte


Partnerzy:
Mecenas: