Jezus był ich Wodzem

Św. Jan de Brebeuf zanim zginął męczeńską śmiercią, napisał przepiękną kolędę w języku huronów. 

"Życie w wioskach było niezwykle twarde. Brakowało jakichkolwiek wygód. Jedzenie było wstrętne. Stałe towarzystwo każdej nocy stanowiły pchły, komary i pasożyty. Ostry i gęsty dym ledwo pozwalał odmawiać brewiarz. Maniery tubylców były nieokrzesane. Wystarczyło im najmniejsze niezadowolenie, by wziąć do ręki tomahawk i rozbić ci głowę na dwie części."


Tak relacjonował swoją pracę wśród Huronów jezuicki misjonarz, ojciec Jan de Brebeuf. Pomimo trudnych warunków napisał w indiańskim wigwamie przepiękną, przepełnioną nadzieją kolędę. W te Święta odkurzyli ją młodzi jezuici. Powstał polski tekst, aranżacja i teledysk.

 

W Cezarówce Dolnej koło Jaworzna Indian znają wszyscy. Każdego lata powstaje tam wioska czerwonoskórych z mnóstwem atrakcji. Dzieciaki i dorośli mają okazję przez chwilę poczuć się jak mieszkańcy Wielkich Równin - można posiedzieć z wodzem przy ognisku w tipi i wraz z przewodnikiem podglądać życie Indian.

 

Od lat rekonstrukcją życia rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej zajmuje się w Jaworznie Marek Ptasiński, miłośnik Indian i kolekcjoner pamiątek po nich. - To, co robi Marek to nie jest tandeta dla turystów, dlatego stroje są tak realistyczne, to prawdziwy pasjonat - mówią o nim inni mieszkańcy. Ptasiński za swoje zasługi w promocji kultury indiańskiej otrzymał m.in. nagrodę od konsula generalnego USA w Polsce Kennetha J. Fairfaxa, a Indianie nazwali go Ambasadorem Kultury Indian w Polsce.

- To właśnie dzięki niemu udało się stworzyć ten teledysk. Marek nie tylko wypożyczył stroje, wigwamy i mnóstwo rekwizytów, ale także przyjął nas po bratersku i oddał nam swój dom na czas przygotowań - mówi reżyser, Artur Pruś SJ. - Jesteśmy mu za to bardzo wdzięczni - dodaje.

Dlatego właśnie mieszkańcy Cezarówki mogli być zdziwieni. Nigdy jeszcze Indian nie widziano na tych terenach w grudniu. - O tej porze raczej wioski nie rozstawiamy, ale kiedy usłyszałem, że to będzie indiańska kolęda, nie mogłem się nie zgodzić - mówi Marek Ptasiński.

 

 

Podziw budził też wódz Indian. - Wygląda bardzo groźnie, jakby żywcem przeniesiono go z wioski Jana de Brebeuf z XVII wieku - szeptali między sobą aktorzy. W rolę wodza wcielił się genialnie 70-letni Felix Malaga, Peruwiańczyk, od blisko trzydziestu lat mieszkający w Krakowie, prywatnie bardzo przyjacielski i prawie zawsze uśmiechnięty. Felix prowadzi w Krakowie swoją pracownię architektoniczną. Był zaangażowany m.in. w powstanie słynnego Parku Miniatur Sakralnych na Złotej Górze w Częstochowie. Autorzy teledysku poznali Malage przy okazji organizowanych przez niego mszy hiszpańskojęzycznych, które odbywają się w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele franciszkanów w Krakowie.

- Poszedłem tam żeby poszukać "indiańskich twarzy", potrzebowałem aktorów do teledysku. Nie spodziewałem się, że spotkam kogoś takiego jak Felix, wygląda idealnie - mówi Artur Pruś SJ. W innych mieszkańców wioski wcielili się studenci i pracownicy Akademii Ignatianum w Krakowie.

Tekst kolędy został napisany przez Jana de Brebeuf po hurońsku i fragmenty współczesnej wersji są zaśpiewane właśnie w tym języku, jednak potrzebny był przekład. Tym zajął się Tomasz Grzebyk. Ową polską wersję wyśpiewała poruszająco liderka zespołu Dikanda - Anna Witczak-Czerniawska - jedna z najbardziej charyzmatycznych wokalistek polskiej i europejskiej sceny worldmusic, której głos jest inspiracją m.in. dla wielu twórców muzyki filmowej (jej śpiew można usłyszeć m.in. w muzyce z serialu "Czas honoru", czy w filmie "Metropolis" Fritza Langa, gdzie wykonała solową partię napisaną specjalnie dla niej przez Abla Korzeniowskiego).
Od strony muzycznej za powstanie utworu odpowiedzialny był Mateusz Frankiewicz, kompozytor, producent muzyczny, basista i raper. Lider i współtwórca takich projektów jak Legend of Kazimierz, Out of the Box, Diri Levsky, Frans Mówi. Członek Kapeli Hanki Wójciak. Pasjonat muzyki Bałkańskiej. - Zrobił coś pięknego, co zapiera dech w piersiach, nie możemy się doczekać żeby podzielić się jego pracą ze słuchaczami - mówi Dominik Dubiel SJ, odpowiedzialny za kierownictwo muzyczne projektu.
Tło historyczne teledysku przenosi nas do roku 1649. To właśnie wtedy Huroni zostali napadnięci przez Irokezów, którzy wymordowali owieczki de Brebeufa, a jezuitów torturowali ze szczególnych okrucieństwem. Sam de Brebeuf już wtedy stał się legendą wśród Irokezów, którzy po torturach i "ochrzczeniu" jezuity wrzątkiem, obcinali mu części ciała i zjadali na jego oczach. O. Jan modlił się o ich nawrócenie, co wprawiało w zdumienie barbarzyńców. Do tego stopnia, że wyrwali mu serce i zjedli je, wierząc, że w ten sposób posiądą jego odwagę.
Z literatury poświęconej jezuitom możemy dowiedzieć się, że de Brebeuf, który zaimponował Irokezom, był człowiekiem wielkiej postury i równie wielkiej dobroci. Bardzo kochał Huronów, z którymi spędził wiele lat. Niezwykle szanował kulturę Indian i przynosząc im Dobrą Nowinę pragnął zachować tożsamość kulturową autochtonów.
Mimo wielu trudności i nieufności ze strony Indian, de Brebeuf nie poddawał się i już podczas pierwszego pobytu poznał język huroński "lepiej niż ktokolwiek inny". Z czasem Huroni przekonali się o czystości intencji de Brebeuf'a i zaczęli traktować go jak swojego. Mówili o nim jako o wysłanniku z nieba: "Echon, twoje słowa dają nam życie. Z Tobą rozmawia Bóg i kieruje do naszych serc to, co wychodzi z twoich ust". Huroni przyjmowali chrześcijaństwo i z czasem katechizowali sami siebie słowem i przykładem bezinteresownej miłości dla potrzebujących. Ostatecznie większość Huronów przyjęła chrzest.
Czy możemy nauczyć się czegoś od Indian i misjonarza z XVII wieku? - Boże Narodzenie wyzwala nas z niewoli życia tylko dla siebie i uzdalnia nas do miłości. Kiedy przyjmuję Boga, tak jak de Brebeuf, to potrafię zrezygnować z siebie dla drugiego. To chcieliśmy pokazać w tej kolędzie - mówią twórcy.

 

Ks. Łukasz Sośniak SJ

Fot. deon.pl


Teledysk:
scenariusz i reżyseria - Artur Pruś SJ
zdjęcia i montaż - Mikołaj Cempla
scenografia i kostiumy - Magda Studnicka
wioska indiańska - Preria, Marek Ptasiński
make-up - Sara Nałęcz-Niewska

wystąpili - Felix Malaga, Wojciech Kowalski SJ, Antonia Kostopoulos, Jakub Juzwa, Marianna Banacka, Joanna Gromala, Robert Bogusz, Nikodem Bała, Wojciech Rojek, Michał Pikul, Kalina Pikul, Emilia Surma

kierownik planu - Tomasz Konturek
catering - Asia Bujas
fotosy - Łukasz Sośniak SJ
making of - Michał Maciejny SJ
pomoc na planie - Wojtek Leśniak SJ, Filip Zawadzki SJ, Daniel Benikas SJ
podziękowania - Salezjański Wolontariat Misyjny w Krakowie, Jadzia Michnik, Agata Górszczyk, Andżelika Surma

Utwór:
muzyka: Mateusz Frankiewicz
kierownictwo muzyczne: Dominik Dubiel SJ
śpiew - Anna Witczak-Czerniawska (Dikanda) 
skrzypce - Dawid Czernik 
klarnet, duduk - Mateusz Chmiel 
wiolonczela - Dominik Frankiewicz 
daraban, udu, rig i darabuke - Tomasz Czaderski 
gitara, ukulele, oud, altówka, kontrabas - Mateusz Frankiewicz 
flet - Maciej Kwarciński 
chór - Maciek Kwarciński, Dominik Dubiel, Mateusz Frankiewicz 
polska wersja tekstu - Tomasz Grzebyk 
aranżacja i produkcja - Mateusz Frankiewicz mix i master - Mateusz Hulbój 
nagranie - Melody Dealers Studio 2017

 

powrót

Msze święte


Partnerzy:
Mecenas: