Dzieło Pomocy Dzieciom u Papieża Franciszka

Pierwszy był Piotr Apostoł - to on usłyszał Słowa „Ty jesteś Piotr [Skała], a na tej skale zbuduję mój Kościół". Po nim byli kolejni papieże, potem nasz święty Jan Paweł II, Benedykt XVI, a dziś papież Franciszek. Czy zastanawiałeś się kiedyś Drogi Czytelniku co byś odpowiedział na pytanie „Dlaczego chcesz się spotkać z Ojcem Świętym ?" 
Pewnego październikowego popołudnia poznałam odpowiedzi na to pytanie, odpowiedzi dzieci mieszkających w domu dziecka Dzieło Pomocy Dzieciom Fundacji Ruperta Mayera, które napisały krótkie listy do Papieża Franciszka.


Krzyś napisał „Nigdy nie widziałem Papieża na żywo i chciałbym się z Tobą spotkać", z kolei Gabrysia stwierdziła, że spotkanie z Franciszkiem będzie spełnieniem jej marzenia i sprawi, że będzie bardzo szczęśliwa.
Tyle, że Papież każdego dnia przyjmuje setki gości - jak Go przekonać, żeby zobaczył się z naszymi dziećmi? Okazało się, że nie trzeba było go zachęcać- wystarczyła lektura listów dzieci, które liczyły na to, że będą mogły się z Nim spotkać, wystarczyła informacja przekazana przez pracujące przy stolicy Apostolskiej siostry Prezentki o tym, że nasze dzieci będą w grudniu w Watykanie.
I już kilka tygodni później mali autorzy listów do Papieża mogli doświadczyć radości spełniającego się pragnienia, wszystko wyglądało tak, jak w liście napisanym do Franciszka przez dziewięcioletnią Martusię „jesteś następcą św. Piotra i każdy człowiek marzy, aby się z Tobą spotkać, przytulić i wspólnie się pomodlić". Widok Ojca Świętego, który jak Jezus brał dzieci w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je wywoływał wzruszenie, u wielu osób towarzyszących dzieciom w podróży do Rzymu. Gdyby te łzy wzruszenia zebrać do jednego pojemnika to, kontrolerzy na lotnisku nie przepuściliby nikogo w drogę powrotną, z powodu zbyt dużej ilości przewożonego płynu.
Tak, tak, kontrolerzy na lotnisku, bo podróżowaliśmy drogą powietrzną- dzieci pierwszy raz leciały samolotem- na pokładzie ciągle było słychać słowa zachwytu i niedowierzania „Aaaaa! Ciociu chyba lecimy! Czy my jesteśmy w chmurach?", „Ciociu widzisz? Woda - może to ocean?", „A tam jest nasz dom". Dzieci pierwszy raz mogły robić zakupy w walucie innej niż złotówki, skosztowały prawdziwej pizzy i były zdziwione, że szynka może smakować jak ...guma do żucia. Zwiedziły Bazylikę św. Piotra, Koloseum, Forum Romanum, stały się znawcami najczęściej spotykanych we Włoszech drzew i nie zapomną już o tym, że Watykan to i państwo i miasto, a Rzym jest stolicą Włoch.
A to wszystko było możliwe dzięki panu Wiesławowi Nowakowi, właścicielowi firmy Novmar. Pan Wiesław odwiedzając kiedyś nasze dzieci w placówce w Żmiącej stwierdził, że mają one swoich wujków i ciocie (bo tak nazywają swoich wychowawców), ale nie mają swojego dziadka - kogoś kto zadba o to, aby je rozpieścić- jak przystało na dziadka. I tak pan Wiesław, ku uciesze dzieci stał się wujkiem - dziadkiem Wieśkiem, a jego żona ciocią-babcią Maszą. A dobro, które dają może mnożyć się również dzięki temu, że pan Wiesław stał się założycielem i prezesem Elitarnej Organizacji Dziadowskiej, do której mogą należeć sami dziadkowie, ale tylko tacy, którzy mają wielkie serce i wolę pomagania dzieciom potrzebującym opieki i miłości.
W grudniu 2016 roku wujek - dziadek Wiesiek wpadł na pomysł organizacji wyjazdu kolędowego do Rzymu, do Papieża. Pan Wiesław Nowak napisał wtedy „Ja bardzo Wam dziękuję Wasz Dziadzio - Wujek i siły podwoję, by Wam pomóc dzieci moje. Niech Bóg w opiece ma Was w tym roku na każdym Kroku- dziadek wujek Wiesiek z naszą ciocią - babcią Maszą". A jak ciągle udowadnia swoim działaniem, on słowa dotrzymuje - zawsze. I tak w grudniu 2017 roku wraz z ciocią - babcią Maszą i Kulturalnym Towarzystwem Novmaru działającym przy firmie Novmar zorganizował wycieczkę do Rzymu podczas, której dzieci wraz z muzykami zespołu Passionart (pod dyrekcją Janusza Wierzgacza) koncertowały nie tylko u Papieża Franciszka, ale również w kilku kościołach dla Polaków mieszkających w Rzymie. Także podczas tych występów dało się zaobserwować łzy wzruszenia, wywołane piękną muzyką i tęsknotą za Polską, za doliną Chochołowską (wykonywano pastorałki Andrzeja Zaryckiego do słów Wiesława Nowaka nagrane na płycie „Hej na Chochołowskiej").
Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji tej pięknej wyprawy, wujkowi- dziadkowi Wieśkowi i cioci-babci Maszy, pani Wiesławie Annie Cichosz - koordynatorowi naszego zwiedzania Rzymu, siostrom Prezentkom, które nam pomogły w spotkaniu Ojca Świętego i tym siostrom, które nas ugościły, muzykom Passionart i wszystkim, którzy nam towarzyszyli. Bogactwo doświadczeń zdobytych przez dzieci podczas wycieczki oraz piękne wspomnienia, nigdy nie będą im odebrane- to była dla nich możliwość uwierzenia w siebie dzięki udziałowi w koncertach, to były przygody związane ze zwiedzaniem stolicy Italii, a przede wszystkim to było błogosławieństwo samego Papieża.
Jeszcze zostało nam tylko czekać, kiedy spełnią się do końca słowa napisane do Franciszka przez małego Grzesia: „widziałem Cię w telewizji i na zdjęciu, chciałbym Cię zobaczyć na własne oczy, usłyszeć jak mówisz i zapytać kiedy przyjedziesz do Żmiącej 144?"
Może kiedyś przyjedzie... jeśli tak, to na pewno damy znać i wtedy wszyscy będziemy mogli przyjść na spotkanie i zawołać „Papa Francesco!"

 

http://www.osservatoreromano.va/pl/news/msza-sw-zaczyna-sie-od-znaku-krzyza

 

Maria Kukuła
Dzieło Pomocy Dzieciom Fundacja Ruperta Mayera
(imiona dzieci zostały zmienione)

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31
powrót

Msze święte


Partnerzy:
Mecenas: