Dziedzictwo przyszłości

- Myślenie o Krakowie i archidiecezji krakowskiej jest niemożliwe bez dziedzictwa, które pozostawił tam św. Jan Paweł II - mówi w rozmowie z "Idziemy" nowy metropolita krakowski, abp Marek Jędraszewski. 


Z abp. Markiem Jędraszewskim rozmawia ks. Henryk Zieliński.

 

Jak Ksiądz Arcybiskup definiuje wyzwania stojące przed Kościołem w roku 2017?


Każdy nowy rok jest jedną wielką niewiadomą. Na pewno będziemy świętować stulecie objawień fatimskich. Były one ważnym wydarzeniem w dziejach Kościoła poprzedniego wieku. Nic z tych objawień ani wezwań, które Matka Boża kierowała do pastuszków w Fatimie, nie uległo dezaktualizacji. Dotyczy to również wezwań Matki Najświętszej, by modlić się na różańcu o nawrócenie Rosji, o osobiste nawrócenie i o pokój na świecie. Stoimy aktualnie wobec nowych wyzwań i zagrożeń, może nie mniejszych i nie mniej ważnych, jak w roku 1917. Jestem więc głęboko przekonany, że tym bardziej musimy brać do ręki różaniec i modlić się za naszą ojczyznę, za Kościół w naszej ojczyźnie, za Europę i świat. Od tej modlitwy wiele będzie zależeć.

 


Maryjny aspekt tego roku to również 300-lecie koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Jakie to ma znaczenie dla Polski?


Koronacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej koronami papieskimi była bardzo ważnym wydarzeniem w roku 1717. Była to pierwsza taka koronacja poza Rzymem. Polska w tamtym czasie zaczęła już się staczać ku upadkowi. Stała się przedmiotem rozgrywek wielkich mocarstw europejskich: Rosji, Austrii, Prus, Saksonii i Szwecji. Obce wojska bez przeszkód przechodziły przez nasze ziemie, a my jeszcze wdaliśmy się w wojnę domową między zwolennikami Leszczyńskiego i Sasów. Jedyną ostoją i nadzieją była Jasna Góra, podobnie zresztą jak w roku 1655, kiedy wyszedł z niej sygnał, by nie ulegać przeciwnościom i obcym mocom, tylko podjąć niezłomną obronę Polski z cała jej katolicką tożsamością. Rocznica tych wydarzeń powinna być dla nas bardzo ważna w obliczu trudności, które przeżywamy. Powinna stanowić punkt odniesienia w naszym myśleniu o sobie, o Kościele, także w naszym podejściu do spraw ojczyzny.

 

Tegoroczne rocznice maryjne korespondują z innymi, bolesnymi dla Kościoła rocznicami. To przypadek czy raczej znak: Bóg swoją łaską odpowiada na nasze trudności, a czasem nawet je uprzedza?


Nie chciałbym widzieć w tym jakieś magicznej zbieżności, ale rzeczywiście Bóg swoją łaską często uprzedza trudności, przed którymi stajemy. Rys maryjny jest bardzo widoczny w dziejach Kościoła w Polsce także w ostatnich czasach, choćby w posługiwaniu kard. Stefana Wyszyńskiego i w jego nauczaniu. Z jednej strony istniała wtedy świadomość wielkiego zagrożenia wiary ze strony ateistycznego systemu radzieckiego. Z drugiej strony oczywista była konieczność obudowy narodu po straszliwych zniszczeniach spowodowanych drugą wojną światową. Dotyczyło to również odbudowy inteligencji katolickiej. Dzieło to Prymas Tysiąclecia wiązał z pobożnością maryjną, głęboko ugruntowaną w teologii. Był przekonany, że naród polski, jeśli ma się ostać, musi być wierny Bogu, Chrystusowej Ewangelii, Krzyżowi i Kościołowi. Ta wierność była budowana na dziecięcej postawie wobec Matki Bożej - Królowej Polski.


Peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, która również teraz odbywa się w Polsce, dokładniej: w diecezji łowickiej, pokazuje, jak bardzo aktualne jest to, czego uczył kard. Wyszyński. Jego nawiązywanie do najwspanialszych maryjnych tradycji Kościoła w Polsce trafiło na dobry grunt i wydało owoce, na których możemy dzisiaj budować naszą nadzieję wobec różnych zagrożeń, które ciągle się pojawiają.

 


Dla Księdza Arcybiskupa rok 2017 oznacza także rozpoczęcie posługi w archidiecezji krakowskiej. Dlaczego przyjął Ksiądz Arcybiskup tę nominację?


Ponieważ tego życzył sobie Ojciec Święty.

 

Kraków to trudne wyzwanie...


Ogromne. Ale wie ksiądz, jakie czytania mszalne przypadają na dzień 28 stycznia, kiedy zaplanowany jest mój ingres do katedry wawelskiej w Krakowie? Otóż pierwsze czytanie z Listu do Hebrajczyków dotyczy powołania Abrahama, który „usłuchał wezwania Bożego" i wyruszył „do ziemi, którą miał objąć w posiadanie". Natomiast Ewangelia tego dnia stanowi fragment z Ewangelii św. Marka, który mówi o uciszeniu przez Jezusa burzy na morzu i zawiera słowa Chrystusa: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!". Są to bardzo konkretne słowa, które w tym momencie Kościół kieruje także do mnie. Nigdy bym sobie nie wymyślił takich fragmentów Pisma Świętego na mój ingres. Odbieram to jako zrządzenie Bożej Opatrzności.

 

Co jeszcze stało za zgodą Księdza Arcybiskupa na przejście do Krakowa prócz posłuszeństwa wobec papieża Franciszka? Nie miało to nic wspólnego z Janem Pawłem II?

 

Myślenie o Krakowie i archidiecezji krakowskiej jest niemożliwe bez dziedzictwa, które pozostawił tam św. Jan Paweł II. Tam urzeczywistniało się kapłaństwo, a później posługa arcybiskupa i kardynała Karola Wojtyły. Ze swej strony zawsze czułem się bardzo związany z myślą kard. Wojtyły i Jana Pawła II. Zarówno podczas moich wykładów w latach 80., jak i później często nawiązywałem do jego nauczania. Było ono dla mnie zawsze bardzo odkrywcze i świeże. W nowych kontekstach historycznych ukazywało mi się ciągle nowe bogactwo myśli Karola Wojtyły. Ale nie chodzi przecież tylko o fascynację czysto intelektualną, choć ona była i jest. Przede wszystkim ciągle fascynuje mnie jego podejście do służby Chrystusowi, Kościołowi i drugiemu człowiekowi.

 

Co z tego chciałby Ksiądz Arcybiskup szczególnie przybliżyć wiernym w archidiecezji krakowskiej i w Polsce?

 

Niedawno skończył się Rok Miłosierdzia, a ja mam świadomość, że odchodzę z Łodzi, z katedry, w której rozpoczęły się objawienia Pana Jezusa Helence Kowalskiej - późniejszej św. Faustynie. To w łódzkiej katedrze Pan Jezus polecił jej zostawić wszystko, jechać do Warszawy i tam wstąpić do klasztoru. W Łodzi zaczęło się jej powołanie, a w Krakowie się skończyło. Została ogłoszona apostołką Bożego Miłosierdzia. Ale to ostatnie było możliwe dzięki temu, że nad jej „Dzienniczkiem" i zawartym w nim nauczaniem pochylił się metropolita krakowski Karol Wojtyła. To on jako papież Jan Paweł II wyniósł ją na ołtarze poprzez beatyfikację i kanonizację. Również dzięki temu jej „Dzienniczek" jest dzisiaj przetłumaczony na niemalże wszystkie języki świata. Nie ma innej polskiej książki tak popularnej, jak właśnie „Dzienniczek" św. Faustyny. Prawda o Bożym miłosierdziu jest ciągle aktualna. Trzeba ją głosić, pokazując tkliwość i bliskość Boga, który nieustannie wychodzi ku człowiekowi ze swoją miłością miłosierną. Na tę bliskość Boga trzeba odpowiedzieć gotowością, aby do Niego podejść i ze skarbca Jego miłosierdzia zaczerpnąć. Tak rozumiem zadanie kontynuacji i pogłębiania dziedzictwa św. Faustyny i św. Jana Pawła II.

 

O przyjaźni ze św. Janem Pawłem II już wiemy. A kiedy zaprzyjaźnił się Ksiądz Arcybiskup ze św. Faustyną?

 

To się zaczęło dopiero w Łodzi. Wcześniej znałem historię jej życia, ale dopiero tutaj dotknąłem miejsc związanych z jej powołaniem. Stosunkowo niedawno razem z grupą świeckich przyjaciół pojechałem na pielgrzymkę do Głogowca, miejsca jej urodzin, i do jej parafialnego kościoła w Świnicach Warckich, gdzie przyjęła Pierwszą Komunię Świętą. Odwiedzałem miejsca, w których pracowała - w Aleksandrowie Łódzkim i w Łodzi. A przede wszystkim często modlę się w katedrze łódzkiej, gdzie rozpoczęło się jej powołanie. Wychodzę zatem z Łodzi razem z nią i idę tam, gdzie ona doszła do kresu swojego ziemskiego posłannictwa jako misjonarka Bożego Miłosierdzia.

 

Kraków to również dziedzictwo św. Stanisława - biskupa i męczennika, którego św. Jan Paweł II nazywał „obrońcą ładu moralnego"...

 

Ten biskup, jeden z głównych patronów Polski, pokazuje nam, jak trzeba bronić prawa Bożego i jak w imię miłości bliźniego trzeba bronić ludzi, stawiając prawo Boże ponad prawo ludzkie i nawet ponad gwałtowność ziemskiego władcy. Biskup Stanisław znał przecież doskonale Bolesława Śmiałego i miał prawo spodziewać się najgorszego w momencie, kiedy wystąpił przeciwko jego poczynaniom. Ale czasem trzeba protestować bardzo stanowczo, samemu się narażając, aby bronić ludzi, którzy są krzywdzeni.

 

Upatruje Ksiądz Arcybiskup w tym również zadanie Kościoła na dzisiaj?

 

Tak, również na dzisiaj, ponieważ przestrzeń ludzkiej krzywdy jest dzisiaj bardzo duża. W naszej cywilizacji XXI wieku trzeba pamiętać o krzywdzie tych, którzy nie mają jeszcze możliwości, by upomnieć się o swoje prawo do życia. Ich zabijanie nazywa się eufemistycznie „terminacją ciąży" lub aborcją, a przecież chodzi o pozbawianie życia niewinnego i całkowicie bezbronnego człowieka. Kościół w tej sprawie nie może milczeć, czy to się komuś podoba, czy nie.

 

Czy kiedy uczestniczył Ksiądz Arcybiskup w Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie, spodziewał się, że przyjdzie mu bezpośrednio podjąć i to dziedzictwo?

 

Absolutnie się tego nie spodziewałem. Nawet mi to przez myśl nie przeszło. Kiedy jednak po ogłoszeniu nominacji pojechałem do Krakowa i kard. Stanisław Dziwisz powiedział do mnie: „To jest teraz twój dom", wtedy mrowie przeszło mi po grzbiecie. Nie chodzi przecież o jakieś pomieszczenia w domu arcybiskupów, ale o tę legendarną Franciszkańską 3 w Krakowie, wraz z papieskim oknem. Do dzisiaj trudno mi pojąć, że tak właśnie ma się stać. Nie wiem, kiedy tam całkowicie poczuję się u siebie. Być może dzięki wstawiennictwu św. Jana Pawła II dane mi będzie przeżyć to, co on przeżył, kiedy po konklawe zaprowadzono go po raz pierwszy do apartamentów papieskich i natychmiast poczuł się w nich tak, jakby się tam urodził. Może za jego przyczyną da Bóg, że i ja w jego Krakowie szybko poczuję się u siebie, aby bez żadnych emocjonalnych obciążeń móc sprawować posługę pasterską.

 

W Tatry i na Podhale będzie Ksiądz Arcybiskup teraz jeździł służbowo?

 

Mam nadzieję, że nie tylko „służbowo". Kocham polskie góry i kocham górali. Niektórzy z nich pracowali także w Łodzi. Spotkałem się z nimi na opłatku i kolędowaniu tuż przed Wigilią. To ludzie ciężkiej pracy, mający głęboką wiarę, piękne tradycje, zdrowe poczucie rozsądku i wielką własną godność. Mam nadzieję, że przyjmą mnie jak swojego.

 

Będą krakowskie dialogi w katedrze?

 

Nie wiem, czy w katedrze. Kraków ma wspaniałe tradycje spotkań prowadzonych przez sługę Bożego bp. Jana Pietraszkę w kościele św. Anny. Tam spoczywają jego szczątki. To kościół położony tuż obok Uniwersytetu Jagiellońskiego - idealny na takie spotkania. Jeśli będzie na nie zapotrzebowanie, jestem do dyspozycji. Posługa nauczania przynależy przecież do głównych zadań biskupa.


www.idziemy.pl

 

powrót

Msze święte


Partnerzy:
Mecenas: